Bzdury o lasach

Bzdury o lasach

Artykuł publikujemy z okazji międzynarodowego Dnia Lasów. Tytuł jest ostry w tonie, może nawet prowokujący. Ma jednak swoje uzasadnienie, o czym dowiecie się poniżej, nawet nie dowierzając, że takie teksty mogą powstać w formie książki. Tłumaczonej zresztą na język polski. Nie dziwcie się, że po takiej lekturze nawiedzeni ekodziwacy sprzeciwiają się wycinaniu drzew chociaż meble, podłogi i masę różnych przedmiotów to mają z drewna. Zbliża się dzień 1 kwietnia więc już na początku wyjaśniamy, że artykuł nie jest żartem na “prima aprilis”.

.

Zalesianie: rolę szpadla spełnia tzw. kostur a sadzonki przenoszone są w specjalnych skrzynkach, z chłodnych i ocienionych dołów.

Jak co roku, 21 marca jest miedzynarodowym Dniem Lasu. Propozycję takiego święta wysunęła Europejska Konfederacja Leśnictwa już na początku lat 1970-tych. Natomiast ONZ wybrała tę datę, w której rozpoczyna się kalendarzowa wiosna na półkuli północnej. Dobra to była decyzja, bo z wiosną ruszają intensywne prace zalesień w całej Polsce i w innych krajach. W tej porze roku młodze sadzonki najłatwiej rozwijają korzenie w indywidulanie kopanych dołkach, wzdłuż specjalnie wyoranych pasów na zrębach i nieużytkach. Mają górnicy swoją “barbórkę” na początku grudnia, rolnicy świętują – 15 maja czyli w dzień swego patrona, św. Izydora Oracza (pochodził z Hiszpanii i tam nazywa się go San Isidoro Labrador). Święto Morza jest obchodzone hucznie pod koniec czerwca, więc i leśnicy mają także swoje święto, na przywitanie wiosny.

A teraz przechodzimy do niektórych tekstów z książki “Sekretne życie drzew”. Zapoznajcie się z genialnymi przemyśleniami autora, a najlepsze perełki prześlijcie znajomym – właśnie na Prima Aprilis. Ciekawe czy zgadną skąd pochodzą takie mądrości.

*

Drzewa niepotrzebnie cierpią

Czy nie czerpiemy ponad miarę z leśnego ekosystemu, zadając drzewom niepotrzebne cierpienie? Ten, kto wie, że drzewa odczuwają ból i mają pamięć, i że drzewni rodzice żyją razem ze swymi dziećmi, nie będzie już mógl tak po prostu ich ścinać. Ekolożka Monica Gagliano badała jak można zdenerwować tropikalne półkrzewy. Każde drzewo jest cenne dla społeczności (współbraci z tego samego gatunku) i zasługuje na jak najdłuższe utrzymywanie przy życiu. Przecież drzewa mają prawo rosnąć na nietkniętych glebach, przekazywać swą wiedzę następym pokoleniom i mieć prawo do zaspakajenia swoich potrzeb społecznych.

Ze względu na zwierzęta poszukujące żołędzi i bukwi, drzewa uzgadniają między sobą działania reprodukcyjne. (Miłość wsród drzew) i reprodukcja planowane są z rocznym wyprzedzeniem. (Planned parenhood?) To, czy każdej wiosny rodzi się miłość wśród drzew, zależy od przynależności. Małe drzewka chętnie rosłyby jak najszybciej, a przyrost pędu szczytowego o pół metra w sezonie nie byłby problemem. Niestety, ich rodzice mają inne zdanie na ten temat.

Gdy drzewom szwankuje zdrowie, wtedy zapewne maleje nie tylko ich odporność, lecz również chęć do rozmowy. Nasze rosliny uprawne w przeważającej mierze, na skutek hodowli zatraciły zdolność prowadzonego pod lub nad ziemią dialogu. Być może hodowcy mogliby w przyszłości podpatrzyć parę rozwiązań u lasów i drogą krzyżowań ponownie zaprowadzić wśród zbóż i ziemniaków nieco dzikości, a w ślad za nią gadatliwość. (A jeszcze lepiej, na potrzeby dialogu między roślinami, zostawić część pola dla chwastów. To uszczypliwy dopis od red.) Dlaczego korzenie są tak ważną częścią drzewa? Bardzo możliwe, że w nich znajduje się coś w rodzaju umysłu.

Nie przeszkadzać zwierzętom!

Działania bobrów : 1. Zatopiony las; 2. Dziura wygrzebana w przeciwpowodziowym wale.

Okazuje się, że kiedy bobry zatapiają lasy, to są pożyteczne, a gdy zabroni się polowań, to dzikiej zwierzyny będzie mniej w lasach. Nie wierzycie? Oto cytaty z tej księgi mądrości. “Bobry budują tamy, które powodują spiętrzanie wody zamieniając strumienie w wielkie stawy. Wyhamowuje to tempo odpływu wody z lasu, a w rejonie spiętrzenia tworzą się duże mokradła, co cieszy (sprawia radość) olchy i wierzby. Wprawdzie bobry szkodzą lasowi w swoim otoczeniu, jednak mają dobroczynny wpływ, bo regulują gospodarkę wodną. (…) Polowania ostatnich stuleci w paradoksalny sposób znacznie zwiększyły pogłowie jeleni, dzików i saren”.

Wilki też są pożyteczne, szczególnie w przypadku gdy ktoś ma dużo owiec. Podobnie mile widziane są drapieżniki z innych kontynentów jak jenot  (Nyctereutes) z Azji lub kojoty (Canis latrans) i szopy pracze (Procyon lotor) z Ameryki Północnej. Jest ich coraz więcej w polskich lasach i może do kompletu sprowadzą jeszcze śmierdzącego skunksa (Mephitis mephitis). Przecież – zdaniem ekodziwaków – takie wzbogacenie zrobi chyba dobrze dla zrównoważonego rozwoju?

Hodowla lasu tworzy bałagan

Ciężko jest przedrzeć się przez taki busz, wyrośnięty na dziko.

Popełniamy często błąd odnośnie wyglądu europejskich lasów pierwotnych. Mnóstwo laików uważa, że w takich warunkach krajobraz zmieni się w busz i wszędzie wyrosną nieprzebyte chaszcze. Tymczasem, gdzie dzisiaj rozciągają się dostępne lasy gospodarcze, tam jutro zapanuje chaos.

Lasy Państwowe są w dobrej kondycji

Laicy zaczynają lepiej rozumieć potrzebę zmiany kierunku niż zawodowi leśnicy. Dlatego (ignoranci) coraz częściej wtrącają się do zarządzania lasami publicznymi i w dyskusji z urzędami ustanawiają wyższe (!) standarty ochrony środowiska. Nowoczesna gospodarka leśna zajmuje się produkcją drewna, czytaj – wycinaniem drzew, a potem sadzeniem nowych. To wystarcza aż nadto, by wypelnić leśnikowi zwykły dzień pracy i tak stopniowo dochodzi do wykoślawienia perspektywy. (Jasne, lepiej zrobią opowiadając bajki dla turystów i pisząc takie właśnie książki).

Zakop babcię pod drzewkiem

Mniej więcje przed 20 laty zacząłem organizować dla turystów treningi survivalu (przetrwania w dzikim środowisku) i rajdy połączone z nocowaniem w leśnych chatach. A jesienne pozbywanie się liści jest okazją dla drzewa by udać się do toalety. Później doszły do tego rezerwaty lasu pierwotnego i las cmentarny1. Dzięki rozmowom z wieloma gośćmi mój ogląd lasu znowu wrócił do normalności. W lesie cmentarnym w moim rewirze ciągle słyszę pytania od nabywców drzewa, ilu też lat może dożyć ich okaz.

Człowiek jest równocześnie zwierzęciem i rośliną

Dlaczego mamy o wiele większe trudności ze zrozumieniem roślin, a nie zwierząt? Odpowiada za to historia ewolucji, na której bardzo wczesnym etapie oddzieliliśmy się od świata zieleni. Konstytucja RFN wydaje przepisy o postępowaniu z materiałem genetycznym zwierząt, roślin oraz innych organizmów (ludzi także?). Uwzględnia przy tym godność stworzenia. Z radością dostrzegam w tym zburzenie granic między zwierzętami a roślinami. Czasami nasuwa mi się podejrzenie, że gdyby stwierdzono jak bardzo drzewa i inne rośliny są podobne do zwierząt, musielibyśmy wówczas także rośliny traktować z większym respektem. Z ewolucyjnego punktu widzenie wszyscy jesteśmy ze sobą spokrewnieni. U naszych zwierzęcych kolegów uznajemy powoli istnienie coraz to liczniejszych emocji, a co za tym idzie – uznajemy również ich prawa.

Komentarz red. – Genialne odkrycie, a na brak różnic pomiędzy roślinami i zwierzętami skarżyła się ostatnio pewna marksistowska profesora (nie wolno nazywać ją “profesor” bo to byłby seksizm!). Dlaczego za tak wielkie osiągnięcia nie przyznano im jeszcze Nobla?

______________

PS / dopisy:

Nr 1

Mistrz(-yni) ekopogrzebu. Może to pani pastor, duszpasterz niemieckich leśników…

LASY CMENTARNE (niem. Friedwald). Zakopywanie zmarłych pod drzewem cieszy się długą tradycją w Niemczech. Na takim “cmentarzu” nie ma nagrobków i ścieżek, nie można znosić wieńców, kwiatów i palić zniczów. Ławek nie wolno stawiać, nie mówiąc już o krzyżu – trudno więc mówić tu o modlitwie za duszę bliskiej osoby lub nawet zdobyć się na dłuższą refleksję. Jednym słowem, ekologia w czystej postaci. Grobem jest tylko drzewo, które klient może sobie wybrać jeszcze za życia, wiedząc, że tu pod korzeniami zakopią jego trumnę lub prochy. Umieszcza się tylko małą tabliczkę na drzewie, chociaż ostatnio w Niemczech rodziny nieboszczyka rezygnują nawet i z tego. Przebieg ceremonii pogrzebowej można ustalić z zarządcą takiego cmentarza. Czy autor wspomnianej tu książki pełni też taką rolę -nie wiemy, chociaż niemiecki pragmatyzm i potrzeba obniżenia kosztów wskazywałyby na połączenie takich funkcji. Zwolennicy eko-pogrzebu twierdzą, że stanowi on doskonałą okazję do połączenia spaceru z odwiedzeniem “grobu” bliskiej osoby. Zapewne spacer po takim lesie to duża przyjemność .

1. Eko-pogrzeb, z lewej strony pastorka prowadząca medytacje przy gitarze; 2. To gdzieś tutaj, pod liśćmi .

Ceny takich pogrzebów są bardzo wysokie, sięgają do kilkunastu tysięcy euro. Ale pod korzeniami drzewa można umieścić ok. 10 urn i wtedy koszta będą podzielone wśród zmarłych użytkowników tego drzewa. W krajach zbliżonych do Niemiec (w Austrii i Szwajcarii), można jeszcze bardziej obniżyć koszta pochówku, rozsypując po lesie prochy zmarłych. Czy nie jest to powrót do natury i naszych korzeni? – pytają ekolodzy. Tego makabrycznego wątku nie rozwijamy, aby nie przywracać obrazów z niemieckich obozów koncentracyjnych. Dodajmy tylko, że do najbardziej ekologicznych metod należy kompostowanie ludzkich ciał, co zalegalizowano w pewnych regionach Stanów Zjednoczonych, a w Szwecji stosuje się już od dawna. Zwolennicy tzw. “głębokiej ekologii ” są zawiedzeni, że polskie prawo jeszcze na to nie pozwala. Polacy w dzień Wszystkich Świętych tradycyjnie spotykają się co roku przy grobach rodzinnych, uczestniczą we Mszy świętej, modlą się za dusze bliskich, zapalają znicze i świeczki, stawiają doniczki z chryzantemami. Zatroskani ekolodzy nie tracą jednak nadziei, że – poprzez intensywną edukację w środkach masowego przekazu – Polacy w końcu dojrzeją do tego, by naśladować państwa wysokocywilizowane. Witajcie w nowym świecie.

.

Nr 2

W lesie znalazły się drzewa, które “porozumiewają się ze sobą, drzewa, które z oddaniem troszczą się o swe potomstwo oraz pielęgnują starych i chorych sąsiadów, drzewa, które doświadczają wrażeń, mają uczucia i pamięć,” – chyba tylko na stronach książki przypominającej “Baśnie z tysiąca i jednej nocy.”

“Bajka, nie bajka, ludzie to kupią – byle na chama, byle na głośno i byle głupio” śpiewał Wojciech M, największy zgrywus z okresu Polski Ludowej.

Autor książki “Sekretne życie drzew” Peter Wohlleben jest administratorem lasów należących do gminy Hummel, region Nadrenii (polożony na płd. od Bonn). Ukończył Wyższą Szkołę Leśną w Rottenburgu, ale po latach zawód ten przestał go w zasadzie interesować. Zajął się ochroną przyrody, prowadzeniem seminariów i wspieraniem organizacji pozarządowych. Jego książka została przetłumaczona na język polski i znalazła entuzjastyczne recenzje wśród “ekologów” protestujących w Puszczy Białowieskiej, Dolinie Rospudy oraz kilku dużych gazet popierających te akcje. A tzw. ekopogrzeby reklamowane są coraz mocniej przez określone gazety polskojęzyczne. Swoje teksty ozdabiają tytułami, które zachęcają do spoczynku pod korzeniami drzew – wśród dzików, jeleni i wilków.

________________

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Translate »