Mądrość pokoleń – u źródła Prawdy

Mądrość pokoleń – u źródła Prawdy

Veritas est adequatio rei et intellectus” (Prawda polega na zgodności rzeczy i myśli)

W maju mija 100-tna rocznica urodzin o. profesora Mieczysława A. Krąpca (1921-2008). Nocą 22/23 lutego 1944, mieszkańcy jego rodzinnej wsi Berezowica Mała k/ Tarnopola zostali przez bandytów ukraińskich wymordowani w liczbie 131 osób. Młody Mieczysław uniknął śmierci, gdyż na krótko przed wojną skończył gimnazjum w Tarnopolu i wyjechał do Krakowa na studia.

Pomnik ofiar zbrodni w Berezowicy Małej

W roku 1943, gdy nastąpiło apogeum ludobójstwa na Wołyniu, Krąpiec skończył studia i złożył śluby wieczyste u dominikanów. Miesiąc po zakończeniu wojny został wyświęcony na księdza i rozpoczął karierę naukową. Z okazji wspomnianej rocznicy skupiliśmy się na jego przystępnej i niewielkiej książce zatytułowanej “O chrześcijańską kulturę“. Jest to na czasie, gdy każdego dnia zalewa nas masa bzdurnych i odrażających tworków, które są produkowane i reklamowane jako “dzieła kultury” – obficie finansowane przez obce ośrodki, a czasami nawet za państwowe pieniądze. Poniżej przytaczamy notatki ze wspomnianej lektury.

.

Autor w latach młodzieńczych i po latach, jako rektor uniwersytetu.

*

Kultura pochodzi od łacińskiego słowa i oznacza uprawę, najpierw była to uprawa roli – agri cultura a następnie (z rozwojem duchowym czlowieka) – cultura animi, kultura ducha. Wkażdej dziedzinie kultury, sztuki czy innego typu aktywności dostrzegamy najpierw pomysł rozumny, a następnie celowe wykonanie na odpowiednim materiale, narzędziami którymi dysponujemy i w świecie który mądrze użytkujemy.

Fundamentalną sprawą jest zawsze właściwe rozumienie człowieka jako osoby samoświadomej i wolnej, wychylonej we wszystkich swych działaniach ku przodowi, ku wieczności. Natura człowieka jest dynamiczna i nie od razu staje się doskonałą, lecz rozwija się powoli podejmując właściwe akty decyzyjne. Doskonałość w działaniu się osiąga przez stałą pracę w postaci powtarzania czynów dobrych, aby się usprawnić. Takie usprawnienie nazywano optimum potentiae, czyli szczytowym osiągnięciem ludzkiej potencjalności (potencjału, możliwości) działania. Najbardziej sprzyjające okoliczności do zreflektowanych decyzji pojawiają się w wieku dojrzałym, gdy gwałtowne potrzeby doczesnego życia są już spełnione. “Uziemienie” człowieka – odebranie mu celu wiecznego życia i skazanie go tylko na doczesność – tworzy tzw. cywilizację śmierci.

.

O. Mieczysław Krąpiec (pierwszy z lewej) z Prymasem Polski kard. Wyszyńskim i kilkoma profesorami KUL

.

Kultura chrześcijańska jest jedyną, która daje rozwiązanie problemowi cierpienia, wskazując na jego zbawczy sens. W kulturach będących realizacją abstraktów cierpienie nie ma sensu. Cierpienie posiada najwyższą godność tylko w perspektywie życia wiecznego. Dlatego w tradycji chrześcijańskiej żywe jest ciągle przeświadczenie, że zło cierpienia trzeba podporządkować powrotowi do Boga, (ofiarowując je za drugich i za dusze zmarłych bliskich oraz tych, o których już nikt nie pamięta).

Idealnym rozwiązaniem problemu cierpienia jest naśladowanie Jezusa, który będąc człowiekiem, przyjął dobrowolnie i świadomie właśnie drogę cierpienia, schodząc aż do piekieł ludzkiej (nie)doli. I cierpienie można, jak by tu powiedzieć, uszlachetnić i czynić pewnym elementem ludzkiej doskonałości. Refleksja budzona w dniach Wielkiego Tygodnia dotyka sprawy niezwykle poważnej w naszym osobistym i narodowym życiu, bo sprawy cierpienia angażują całą psychikę człowieka. Dlaczego i po co cierpienie? Ono stało się także udziałem Słowa Wcielonego, Jezusa Chrystusa który – jak uczy nas wiara – jest Bogiem. Czy cierpienie musiało sięgać aż tak wysoko, by spowodować krwawy pot w Ogrodzie Oliwnym? Naśladowanie Chrystusa jako doskonałego i konkretnego człowieka jest istotą kultury chrześcijańskiej. I w tym kontekście pojawia się bardzo specyficzna cecha kultury chrześciajańskiej, jakiej nie ma w innych kulturach, a mianowicie rozwiązanie problemu cierpienia. Cierpienie jest nieodłącznym elemetem ludzkiego życia.

.

Wielowiekowa tradycja chrześcijańska utrwaliła przekonanie, że człowiek jest osobą, pojętą jako szczytowa formacja bytowa, rozumiana (do pewnego stopnia) na wzór samego Boga. Ale niestety, szczególnie w ostatnich czasach nastąpiło zanegowanie poznawalności Boga i Jego istnienia. W rezultacie akty religijne ograniczono do subiektywnie wytwarzanych w ludzkiej psychice przedmiotów, które w myśl kantowskich spekulacji nazwano sacrum – tylko dlatego, że stały się przedmiotem kultu. Owo sacrum (w psychice ludzkiej budzące zachwyt i drżenie) może charakteryzować każdy wydumany przedmit kultu: i abstrakcyjną “ludzkość” , i “rozum kosmiczny”, i “wolę mocy”, i “kult jednostki” lub “partii” i “złotego cielca” – a przecież to wszystko trudno jest nazwać Bogiem.

W różnych dziedzinach kultury nastąpiło wypaczenie, którego początkiem jest fałszywy rodzaj poznania oderwanego od rzeczywistości a skupionego na refleksjach własnych idei. I w takiej atmosferze probablizmu i relatywizmu zagościła tzw. “antysztuka” a w religii pod wpływem takiego subiektywizmy wymyślono “sacrum”. Nic bardzie zwodniczego bo “sacrum” nie odnosi się do Boga (który w takiej filozofii jest niepoznawalny), ale wyraża stan podmiotu z jego rozdwojonymi wątkaimi: lękiem i fascynacją. I przedmiotem takich wątków nie musi być wcale transcendenty Bóg, ale jakieś wyimaginowane formy ludzkich przeżyć albo przedmiotów.

Gdy do Polski przyleciał Miłosz by otrzymać tytuł doktora h.c. na KUL, to miał życzenie aby spotkać się tam z Lechem Wałęsą. Był to okres wielkiego entuzjazmu Solidarności, ale prof. Krąpiec zapatrywał się na to wszystko sceptycznie. Mówił: “pajdokracja” (z greckiego: rządy dzieciaków), co wielu odebrało z oburzeniem. Jednak przyszłośc wykazała, że on patrzył dalej niż my.

.

Jesteśmy narodem mieszkającym na terytorium nawiedzanym wojnami, grabieżą, wywózką dzieł kulturowych i ostatecznie morderstwami polskiej ludności przez różnych najeźdźcow i bandyckie organizacje polityczne. Polskie ministerswo kultury dopuściło do likwidacji wielu bibliotek publicznch, chociaż jest to rzecz oczywisa, że to właśnie biblioteki ludowe utrzymywały przy polskości miasteczka i wsie, ożywiajac czytelnictwo rodzimej literatury, tak pięknej i bogatgej. Zainteresowania kulturowe książką przeniesiono na filmy i kulturę obrazkową oraz dziką, rozwydrzoną muzykę, nawet o pierwiastkach statanistycznych, która płynie nieustannie z radioodbiorników. Do takich “podstawek” zaliczyć możemy m.in. rozpowszechniony ostatnio wyraz “kult” – kultowa piosenka, kultowy film i temu podobne absurdy.

Najważniejszym nurtem kultury jest religia, która musi posiadać swoje rozumne uzasadnienie, ponieważ przenika pozostałe kulturowe sfery. Człowiek bowiem oprócz swej strony racjonalnej, posiada odpowiadającą jej stronę wolitywno-poznawczą i jest stworzony do ukochania dobra. Przez sukcesywnie realizowane czyny osoba ludzka się wzmacnia i doskonali. Pomaga w tym religia, harmonizując jego postępowanie z głosem prawego sumienia. Obdarza go siłą do działań bezinteresownych, ale pożytecznych w perspektywie wieczności.

* * *

Dziełem koronnym dzisiejszago Jubilata jest 10-tomowa Powszechna Encyklopedia Filozofii, pierwsza w 1000-letniej historii Polski. Jej honorowy egzemplarz autor wręczył naszemu papieżowi Janowi Pawłowi II. Tę gigantyczną pracę zadedykował narodowi polskiemu i tak to uzasadnił: “Zawirowania we współczesnej kulturze pochodzą z pewnych ujęć zdeformowanej filozofii, które były przedmiotem częstych rozmów z Ojcem Świętym jeszcze wtedy, gdy był na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim naszym profesorem a także wtedy, gdy był już papieżem. Mówiliśmy wówczas, że współczesna kultura musi nawiązywać do podstawowych rozwiązań filozoficznych, które w społeczeństwie o kulturze chrześcijańskiej były u samego niemal początku. Z tych podstawowych rozwiązań każdy naród czerpie siłę dla swego rozwoju”.

.

Nie mogąc podważyć autorytetu naukowego o. Krąpca, którego znawcy stawiają w rzędzie największych filozofów na świecie obok Arystotelesa i św. Tomasza z Akwinu, niektórzy próbują kwestionować wartość jego dzieła. Obrońcy tej pracy doszukali się w tych krytykach, że – sądząc po treści tych tekstów – ich autorzy zapewne nie znają jego wypowiedzi, a tym bardziej nie przeczytali jego dzieł. Wybitny amerykański filozof Peter A. Redpath stwierdził, iż Ojciec Mieczysław Albert Krąpiec był przez całe życie otoczony nie tylko przez wrogów politycznych ale rownież intelektualnych. A po śmierci Ojca Krąpca ilość wrogów w stosunku do jego osoby i jego dzieła rośnie.

Jedno z lubelskich gimnazjów nosi imię o. profesora M.Krąpca

Katolicki Uniwersytet Lubelski był, jak się mówiło, jedyną niezależną uczelnią między Łabą a Władywostokiem. W opinii rządzących, tego nie można było tolerować. KUL przetrwał najtrudniejsze lata między innymi dzięki wsparciu społecznemu i osobistemu zaangażowaniu prymasa Wyszyńskiego. Będąc rektorem tej uczelni w latach 1970-1983, ojciec Krąpiec przekonał ówczesne władze o potrzebie jej istnienia, gdyż umożliwia się w niej studiowanie dla młodzieży z biednych rodzin robotniczych i tych mieszkających w zagubionych wioskach. Na skutek narzuconych podatków, zadłużenie uniwersytetu było wtedy większe niż wartość wszystkich jego budynków. Aby ratować uczelnię przed likwidacją, o. Rektor Krąpiec prowadził do póżnych godzin nocnych rozmowę z jednym spośród najważniejszych decydentów tamtej dekady. I znalazł zrozumienie a KUL został uratowany. Tego szemrane towarzystwo z tzw. “opozycji” nigdy mu nie wybaczyło. Bo jak on śmiał rozmawiać bez koncesjonowanych pośredników? A po latach, zwłaszcza już po śmierci o. prof. Krąpca, zaczęli cora śmielej puszczać w masowy obieg “fakty prasowe” że on był po prostu agentem bezpieki. Na dodatek KUL też został poddany erozji, gdy jego kanclerzem został arcybiskup zaprzyjaźniony z nadredaktorem “g.w..” Ale to już odrębny temat. Na koniec umieszczamy wiersz napisany przez panią L.Ogińską, którą szanowny Jubilat darzył przyjaźnią i lubił przebywać wśród jej rodziny.

.

_______________

Leave a Reply

Your email address will not be published.

Translate »