Nasi mistrzowie

Nasi mistrzowie

Niedawno pożegnaliśmy legendarnego rowerzystę – Ryszarda Szurkowskiego. Wprawdzie mieliśmy wielu znakomitych kolarzy jak Stanisław Królak, Stanisław Szozda, Tadeusz Mytnik czy wielokrotni kapitanowie naszych zwycięskich drużyn – Jan Magiera, Zenon Czechowski… Chociaż lista tych nazwisk byłaby długa – to jednak pośród nich wybił się najwyżej właśnie on:

Król Ryszard

Tak nazwano Szurkowskiego, kiedy już po latach niezwykłej kariery przeżył kilka tragedii i ostatnie lata życia spędził w inwalidzkim wózku. W sumie wygrał ok. 400 wyścigów. Został m.in: wielokrotnym mistrzem Polski, 4-krotnym zwycięzcą Wyścigu Pokoju, 3-krotnym mistrzem świata i 2-krotnym medalistą olimpijskim.

.

Szurkowski urodził się rok po wojnie w rodzinie wielodzietnej na Dolnym Śląsku, w małej wiosce Świebodów. Rysiek miał już kilkanaście lat, gdy zapracował na swój pierwszy rower. Zapisał się do LZS Milicz i tak rozpoczęła się najwspanialsza przygoda jego życia. Gdy powołano go do wojska niedaleko Radomia, tam trafił do klubu “Radomiak” kierowanym przez trenera R.Swata. Po wyjściu do cywila Szurkowski trenował we wrocławskim Dolmelu i tam błysnął po raz pierwszy wielkim talentem: na wiosnę 1968-go roku został mistrzem Polski w kolarstwie przełajowym. Sędziowie nie mogli uwierzyć, by jakiś nieznany młodzian z małej wioski mógł zwyciężyć. Wtedy za radą swego dotychczasowego trenera M. Żelaznowskiego, Szurkowski zgłosił się do Henryk Łaska a ten go przyjął do reprezentacji narodowej.

.

Wtedy Szurkowskiego wysłano na badania do centrum medycyny sportowej w Warszawie, zaszokowani naukowcy myśleli że zaszła jakaś pomyłka w badaniach. Wyniki testów wskazywały na niespotykaną wydolność organizmu kolarza. Na wszelki wypadek sprawdzono jeszcze raz pomiary i okazało się, że w sporcie polskim pojawił się fenomen. Było to wiosną 1969-go roku i Szurkowski potwierdził wielką formę, zajmując drugie miejsce w XXII-gim Wyścig Pokoju za francuskim zawodnikiem Jean-Pierre Danguillaume. Ale już rok później na podium nawyższym stanął Ryszard Szurkowski.

Rozpoczynała się dekada lat 1970-tych i nieprzerwane pasmo sukcesów króla rowerowych szos. U szczytu swej formy Szurkowski miał propozycję przejścia na zawodowstwo. Pięciokrotny zwycięzca Tour de France, francuski kolarz Bernard Hinault cenił wysoko talent Szurkowskiego i powiedział, że w kolarstwie zawodowym odnosiłby on duże sukcesy i mógł nawet zostać mistrzem tego najbardziej renomowanego na świecie wyścigu. Władze PRL nie wyraziły zgody, aby taki popularny sportowiec został zawodowcem. Dwukrotnie wygrał w plebiscycie “Przeglądu Sportowego” na najlepszego sportowca roku a dziewięciokrotnie plebiscyt P.Z.Kolarskiego na najlepszego kolarza sezonu. Ministerstwo Spraw Zagranicznych też nagrodziło Szurkowskiego – sportowca, który “najbardziej rozsławił imię Polski za granicą”.

.

Sława mistrza ma też swoje cienie i Szurkowski często był zmęczony tą popularnością. W swej książce przyznaje, że ceną jest haracz jaki trzeba płacić w niektórych sytuacjach. “Nie chodzi tu tylko podpisywanie autografów dla entuzjastów sportu. Trzeba zachować anielską cierpliwość gdy cię podpatrują jak jesteś ubrany, jak wygląda żona i jakim samochodem jeździsz …”

W latach 1980-tych Szurkowski był dyrektorem polskiej części Wyścigu Pokoju i został trenerem kadry narodowej kolarzy szosowych (1984-1988). Pod jego kierownictwem Lech Piasecki, zwyciężył w Wyścigu Pokoju i został mistrzem świata w wyścigu indywidualnym, a polska drużyna zdobyła srebrny medal na Olimpiadzie w Seulu. W 1997 był szefem wyszkolenia Polskiego Związku Kolarskiego.

.

“Kolarstwo to czar” – napisał kiedyś Szurkowski i potwierdził swoje słowa uprawiając ten sport przez całe prawie życie. Brał też udział w wyścigach weteranów i bez trudu je wygrywał, co jednak skończylo się tragedią. W czerwcu 2018 pojechał do Niemiec by wziąć udział w 126-kilomerowym wyścigu “Rund um Koeln”. Na kilka kilometrów przed metą ulica chyba była trochę “z górki” bo jechali z prędkością ok. 40 km na godzinę. Wtedy dwaj kolarze przewrócili się a Szurkowski nie miał już czasu by ich wyminąć. Wyrzuciło go z roweru i uderzył głową w asfalt. Zaraz kraksa się powiększyła, bo nadjechali następni ale Szurkowski już nie pamięta co bylo dalej. Zmasakrowana twarz, uszkodzenie czaszki i rdzenia kręgowego. Operacja trwała siedem godzin, ale zdrowia już nie odzyskał.

.

Mistrz wyścigów rowerowych przeżył śmierć dwóch swoich synów. Norbert zginął w niewyjaśnionej do końca eksplozji wieżowców Nowego Jorku (wrzesień 2001). Nigdy tam nie bywał, ale właśnie tego dnia wysłano go do jakichś prac remontowych. Życie rodzinne naszego mistrza też nie układało się pomyślnie. Jakby mało tych nieszczęść, jego młodszy syn Wiktor stał się ofiarą wypadku samochodowego i zmarł w sierpniu 2020 roku. Ryszard Szurkowski miał z nim bardzo dobry kontakt i zaszczepił mu pasję do sportu. Po tragedi swego drugiego syna stan zdrowia u Szurkowskiego bardzo się pogorszył, stał się jeszcze bardzie zamknięty w sobie i przeżył już tylko pięć miesięcy.

.

Uroczystości pogrzebowe i Msza święta w jego intencji odbyły się 5 lutego 2021 w świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie, po czym ciało Szurkowskiego przewieziono na Dolny Śląsk. Pożegnalną Mszę św. zorganizowano jeszcze w kościele NMP w Wierzchowicach i tam został pochowany na przykościelnym cmentarzu w grobowcu rodzinnym. W Krośnicach, niedaleko wioski, w której urodził się “król szos” organizowana jest impreza turystyczna pod nazwą Rajd Rowerowy „Śladami Ryszarda Szurkowskiego”.

Gdy zapytano którą z wielu nagród ceni najbardziej, Szurkowski odpowiedział: Fair Play” – nadawaną raz roku przez UNESCO za uczciwe współzawodnictwo w sporcie” . Zdarzylo się to podczas mistrzostw Polski – jednemu ze znakomitych kolarzy, Hanusikowi pękła dętka na trasie i wtedy Szurkowski przekazał mu swój rower. Hanusik odjechał i zanim dostarczyli Szurkowskiemu drugi rower, wynikła strata czasu, której nie dało się już nadrobić. Zygmunt Hanusik wygrał ten wyścig a Szurkowski zają piąte miejsce. Cennej nagrody “Fair Play” nie planował – podarował mu ją los.

* *

Gdy piszę o Szurkowskim, nie sposób pominąć dwóch postaci: Stanisława Szozdę, jego największego rywala oraz Henryka Łasaka – twórcę niezapomnianych sukcesów kolarstwa polskiego.

.

Łobuz na rowerze

Stanisław Szozda (1950-2013), chociaż był młodszy od Szurkowskiego, to jednak skutecznie z nim rywalizował. Parokrotnie został wicemistrzem Wyścig Pokoju a w roku 1974 wygrał go przed Szurkowskim, któremu na podium zostawił drugie miejsce. Rok wcześniej taka same miejsca zajęli na mistrzostwach Polski. Z tego widać, że najbardziej zagorzała między nimi rywalizacja miała miejsce w połowie lat 1970-tych i cała Polska ekscytowała się który z nich wygra następny wyścig. Nie wpływało to dobrze na relacje dwóch wspaniałych sportowców i przez pewien okres byli zdaje się w niezgodzie. Dodajmy jeszcze: Szozda był jedynym kolarzem w historii Wyścigu, który wygrał bez przerwy cztery kolejne etapy (9, 10, 11,12) i to było w roku 1974, gdy stanął na podium najwyższym. Trzeba przyznać: waleczności mu nie brakowało.

.

Czas jednak łagodzi spory, a uczestnictwo w tej samej drużynie i wielkie jej sukcesy na olimpiadach oraz mistrzostwach świata zbliżyły ich do siebie. Słuchając tyle razy hymnu polskiego i widząc naszą flagę wzniesioną najwyżej zaprzyjaźnili się, w czym chyba nie małą rolę odegrał Henryk Łasak, trener kadry narodowej.

.

Prudnik to małe miasteczko w pobliżu granicy polsko-czeskiej. Po prawej stronie budynek, w którym więziono prymasa Polski kardynała S.Wyszyńskiego.

Co ciekawe, obydwaj mistrzowie pochodzili z tego samego regionu. Szozda urodził się we wsi Dobromierz koło Świdnicy, czyli także na Dolnym Śląsku. Gdy był jeszcze uczniem, cala rodzina przeprowadzila się do Prudnika, gdzie zapisał się do Ludowych Zespołów Sportowych (LZS) i z Prudnikiem związal się na całe życie. Posłuchajmy jak pan Stanisław pięknie opowiada o swoim miasteczku – “Nie zmarnowałem życia” – (24:55) https://sport.tvp.pl/12889299/nie-zmarnowalem-zycia-wspomnienia-stanislawa-szozdy . Na tym filmie widać jaki to wspaniały i skromny człowiek, jeśli po wielu latach potrafi zachować wdzięczność wobec swoich trenerów i starszych kolegów z drużyny.

Pogodzeni przy świątecznej choince.

Szozda miał naturę wojownika, ciągle był w ataku, więc dorobił się przezwiska “Łobuz na rowerze”. W swojej kolekcji zebrał dwa medale olimpijskie w jeździe drużynowej, tak jak Szurkowski bo jechali w tym samej reprezentacji. Do tego ma jeszcze pięć medali z mistrzostw świata. We wrześniu 2013 Szurkowski odwiedził go w szpitalu i tak wspomina swego największego rywala i przyjaciela: Staszek to była niespokojna dusza, był porywczy i często za szybki. Zawsze chciał atakować i rwał do przodu psując zupelnie nasze ustalenia. Ale co robić, musieliśmy gonić razem z nim i czasami to przynosilo dobre efekty. Utrzymaliśmy takie tempo aż do mety, bo wszyscy trenowaliśmy “na maksa” i nie brakowało nam wytrzymałości.

.

Kilka dni po tej wizycie Szozda zmarł. Pogrzeb odbył się we Wrocławiu, a Mszę świętą celebrowano w katedrze św. Jana. Znający Szozdę od prawie 30 lat franciszkanin o. Smolka, wspomniał w kazaniu: “Staszek miał w sobie głęboką wiarę. Często mi powtarzał, że z Bogiem był zawsze w porozumieniu. Kiedy poprosiłem go, by nauczył nas kolarstwa, bo chcemy na rowerach pielgrzymować do Rzymu, zgodził się. Trenował nas przez kilka tygodni i ta wyprawa się udała“. Tłumy żegnały “Kolarskiego łobuza” a także kibice i przyjaciele.

Stanisław Szozda spoczął w Alei Zasłużonych na cmentarzu osobowickim obok mistrza świata w kolarstwie torowym, Janusza Kierzkowskiego. Tadeusz Mytnik podkreślił dwie sprzeczności, które jakoś łączył w sobie Szozda: “Miał charyzmę przywódcy ale i wielką pokorę”.

.

O Jezu, co ja zrobiłem!

To były ostatnie słowa trenera kolarskiej kadry narodowej, Henryka Łasaka (1932-1973). Jechał na obóz treningowy w Zakopanem z trzema kolarzami: Jerzym Żwirką, Krzysztofem Steecem i Januszem Kowalskim. Był początek stycznia, szosy w górach niebezpieczne a oni wpadli w poślizg w Skamielnej Białej, 10 km przed Rabką-Zdrój. Trener i 22-letni Żwirko zginęli na miejscu. W Kętrzynie na Mazurach, rodzinnym mieście Żwirki organizowane są co roku wyścigi rowerowe poświęcone pamięci tego utalentowanego kolarza.

.

Henryk Łasak był zawsze blisko swoich podopiecznych: 1. Na trasie w górach; 2. W przerwie pomiędzy zawodami.

Łasak kierował samochodem w dniu wypadku i w trakcie jazdy chciał spróbować jak działają hamulce. Kiedy zmarł, miał zaledwie 40 lat. Urodził się niedaleko Warszawy i miał troje rodzeństwa. Zanim rozpocząl naukę, wybuchła wojna i dopiero w roku 1950 skończył szkołę zawodową. Kolarstwo uprawiał od 16-go roku życia i osiągał dobre wyniki na mistrzostwach krajowych. Dwukrotnie brał udział w Wyścigu Pokoju (1954, 1955). W roku 1958 ożenił się, mieli z żoną Teresą syna i dwie córki. Rok później podjąl pracę w Polskim Związku Kolarskim jako mechanik rowerowy a następnie jako asystent trenera.

.

Gdy Henryk Łasak został trenerem kadry narodowej, doprowadził zawodników do największych sukcesów w historii polskiego kolarstwa. Wielu olimpijczyków oraz mistrzów świata wyszło spod jego ręki. Należy do czwórki najwybitniejszych polskich trenerów XX-go wieku, razem z Feliksem Stammem (boks), Kazimierzem Górskim (piłka nożna) oraz Hubertem Wagnerem (siatkówka). Poczta Polska poświęciła im serię 4 znaczków w jednym bloczku. Na wspomnieniach świat się nie kończy i trzeba wierzyć, że w tej sztafecie pokoleń pojawią się znowu wspaniali trenerzy i utalentowani sportowcy.

Pisząc o naszych rowerowych mistrzach, można wspomnieć że w tym roku minie 100-tna rocznica mistrzostw świata w kolarstwie szosowym. Pierwsze zawody były jednodniowe na dystansie 190 km. Zorganizowano je 4-go sierpnia 1921 w Kopenhadze i zdominowane zostały przez kolarzy skandynawskich. W długiej historii tego sportu najwięcej medali zebrały reprezentacje Włoch, Belgii, Francji i Holandii. Nasi kolarze do tej pory odnieśli zwycięstwo siedmiokrotnie i w sumie zdobyli 17 medali. W tym roku gospodarzem kolejnych, 94-tych mistrzostw świata ma być Belgia. Czy ta prestiżowa impreza też będzie odwołana? Zobaczymy we wrześniu.

_____________

Leave a Reply

Your email address will not be published.

Translate »