Pechowe złoto

Pechowe złoto

Wkrótce rozpocznie się kolejna zimowa olimpiada, a gospodarzem pierwszej była Francja w roku 1924 i nasi sportowcy brali w niej udział. Dlatego Polska jest jednym z dwunastu krajów, które wzięły udział we wszystkich zimowych igrzyskach olimpijskich.

Ogólnie w sportach zimowych nie odgrywaliśmy wielkiej roli. Na wszystkich zimowych olimpiadach Polacy zdobyli w sumie 22 medali (7 złotych, 7 srebrnych i 8 brązowych) a z tego ponad połowę nasi zawodniczy zdobyli na dwóch wyjątkowo szczęśliwych olimpiadach. Po sześć na każdą z nich: Vancouver-2010 (1 zł, 3 sreb, 2 br) i Soczi-2014 (4 zł, 1 sr, 1 br). Uprawiający narciarstwo od dziecka zawodnicy Podhala i Tatr mają tu największy udział. Skoczkowie narciarscy przywieźli z olimpiad dziewięć medali, łyżwiarstwo szybkie – 6 medali oraz kilka w biegach narciarskich, ale to zasługa jednej tylko zawodniczki – Justyny Kowalczyk.

.

Tyle wstępu, wracamy do pierwszego “zimowego” medalu, na który musieliśmy czekać 32 lata. Franciszek Gąsienica Groń (1931-2014) osiągnął trzecie miejsce w kombinacji norweskiej, która łączy dwie dyscypliny: skoki oraz biegi narciarskie. Była to VII-a zimowa olimpiada w Cortina d’Ampezzo, miasteczku położonym we włoskich Dolomitach, niecałe 100 km na płn. od Wenecji. Gąsienica urodził się w Zakopanem, tam ukończył Gimnazjum Ślusarstwa i Kowalstwa Artystycznego. Słynął z wszechstronnych talentów i już jako nastolatek zdobywał medale w mistrzostwach Polski. W rodzinnym mieście spędził całe życie z kilkuletnią przerwą na pobyt w gliwickim Technikum Mechanicznym i w roku 1952 kiedy został powołany do wojska. Wygrywał wedy spartakiady Wojska Polskiego – nie tylko w narciarstwie, ale i w strzelectwie, tenisie stołowym a nawet w pływaniu i w skokach do wody.

.

1. Mieszkańcy Zakopanego tłumnie żegnali Franciszka Gąsienicę; 2.Ciała śpią, dusze czuwają” – napis na gróbie naszego pierwszego medalisty z olimpiad zimowych.

Rok po tamtej olimpiadzie, karierę Franciszka Gąsienicy podciął niebezpieczny upadek podczas skoku. Nastąpił wstrząs mózgu i poważne uszkodzenie kręgosłupa. Mimo to, po wyleczeniu wrócił do narciarstwa a nawet odnosił sukcesy w prestiżowych zawodach do roku 1964. Później został trenerem w miejscowym klubie i wychował ponad 40 mistrzów Polski w różnych narciarskich dyscyplinach.

*

.

1. Helena Pilejczyk; 2. Symbol VIII zimowej olimpiady w Squaw Valley; 3. Elwira Seroczyńska.

Podczas następnej olimpiady w roku 1960 nasze łyżwiarki zdobyły dwa medale w łyżwiarstwie – Elwira Seroczyńska (srebro) i Helena Pilejczyk (bronz). To była wielka radość, obie zawodniczki pochodziły z tego samego klubu Olimpia-Elbląg, który był wtedy najważniejszym ośrodkiem polskiego łyżwiarstwa. Nasze panczenistki były znakomicie przygotowane przez legendarnego trenera łyżwiarzy, Kazimierza KALBARCZYKA. Konkurowały na tym samym dystansie 1500 m. i Pilejczyk tak wspomina chwile z finałowego wyścigu: “Wiedziałam, że jesteśmy świetnie przygotowane przez trenera właśnie na ten start, najważniejszy w całej karierze. Ruszyłam jak do sprintu. Przez półtora okrążenia jechałyśmy idealnie równo, na kolejnym wirażu objęłam prowadzenie… Ale Skoblikowa jakby włączyła dodatkowe zasilanie, wyprzedziła nas i zaczęła się oddalać. Zebrałam wszystkie siły i przyspieszyłam. Byłam znów coraz bliżej… Niestety meta znajdowała się już za blisko. Kiedy podano nasze czasy aż krzyknęłam z radości. Lidia ustanowiła nowy rekord świata, ale my też mamy medale. Rzuciłyśmy się z Elwirą sobie w objęcia. Ona ma srebro, a ja brąz! Cóż za cudowny dzień!

W Squaw Valley grupa amerykańskiej Polonii urządziła swym rodaczkom owację, ale to im nie wystarczyło. Na fali entuzjazmu, podczas wręczania medali przedarli się przez kordon ochroniarzy i podrzucali nasze medalistki do góry. Kilka słów o Lidii Skoblikowej, z którą przegrana ujmą nie jest. 21-jedna Rosjanka pobiła w tym biegu rekord świata i tam zwyciężyła w jeszcze jednym biegu. Po kilku latach na igrzyskach “Insbruck-1964” potwierdziła swój wielki talent zdobywając następne cztery złote medale.

.

Fot. na prawej stronie: K.Kalbarczyk i Helena Pilejczyk

Kazimierz Kalbarczyk (1927-1987) pochodził z Czechowic k. Warszawy. Gdy wybuchła II światowa był uczniem szkoły podstawowej i na początku 1942 został przez okupantów niemieckich zmuszony do pracy w fabryce obrabiarek. Ukończył przyzakładową szkołę zawodową i po wojnie wyjechał na Ziemie Odzyskane, pracę znalazł w Elbląskiej Stoczni – późniejszy “Zamech” produkujący znane na świecie turbiny. Tu wszystko było nowe dla takich młodych entuzjastów. Skończył szkołę średnią i dostał się do wydziału księgowości “Zamechu”.

Jednak najbardziej pociągał go sport, grał w przyzakładowej drużynie piłkarskiej, uprawiał lekkoatletykę ale zimą był najlepszy w jeździe szybkiej na lodzie. Miał do tego specjalne panczeny (łyżwy do wyścigów) i młodzież obserwując jego wyczyny też chciała ten sport wypróbować. Kalbarczyk wspólnie z nimi przygotowywał lodowy tor, na którym rozwijały się łyżwiarskie talenty. Najlepsi wyjechali w roku 1950-tym na zgrupowanie sportowe. Wśród nich znalazły się póżniejsze olimpijskie medalisltki E. Seroczyńska i H. Pilejczyk – rówiesnice z 1931 roku; Elwira, wilnianka z urodzenia a Helena urodziła się na Mazowszu. Ich sukcesy przyciągnęły do tego sportu młodzież szkolną i juniorów. Elbląg stał się kolebką szybkiego łyżwiarstwa.

Słynne łyżwiarki na wrotkach. Odnosiły dużo sukcesów po olimpiadzie, ale artykuł byłby za długi by opisać ich ciekawą karierę. Nadmieniamy tylko, że Seroczyńska-Potapowicz była trenerem narodowej kadry łyżwiarek, a Majcher-Pilejczyk brała też udział w olimpiadzie następnej, była wielokrotną mistrzynią Polski i odniosła wiele sukcesów w zawodach międzynarodowych. Później trenowała młodzież elbląską i jest honorowym obywatelem tego miasta. A swój ulubiony sport uprawia jeszcze w emerytalnym wieku.

Z nazwiskiem Kalbarczyka kojarzą się polskie medale z mistrzostw świata i Europy, dziesiątki rekordów Polski ustanawianych przez jego wychowanków z elbląskiego klubu Olimpia, któremu był wierny przez 40 lat jako zawodnik, instruktor i trener. Rozpoczynali kiedyś na otwartym basenie niedaleko ul. St. Moniuszki, zamim po latach wybudowano sztucznie mrożony tor do jazdy szybkiej.

Tor wyścigów łyżwiarskich w Elblągu, którego otwarcia nie doczekał się zasłużony działacz kultury fizycznej, Kazimierz Kalbarczyk. Odegrał on taką rolę w polskim łyżwiarstwie jak Feliks Stamm w boksie a Kazimierz Górski w piłce nożnej.

*

Po sukcesach olimpijskich naszych łyżwiarek przyszły lata medalowej posuchy, trwającej ponad cztery dekady w naszych sportach zimowych. Był tylko jeden wyjątek. I tu dochodzimy do tytułowego “‘PECHOWEGO ZŁOTA”… W 1972-gim roku Wojciech Fortuna wykonał niepowtarzalny skok swego życia. Mieszkając na przedmieściach Zakopanego, Wojtuś zaczął skakać już jako kilkuletni chłopiec i nic dziwnego, że w Sapporo zwyciężył. Był to dla Polski pierwszy złoty medal z olimpiady zimowej. Radość w kraju ogromna, ale dla 19-latka ciężar popularności okazał się ponad siły. Gdy wrócił z Japonii, stał się bohaterem, każdy chciał się stuknąć kieliszkiem “za zdrowie mistrza”. Zapraszano Fortunę na bankiety, przyjęcia i wiece. Jeździł po całym kraju, dostawał od kibiców listy, prezenty i nie brakło propozycji matrymonialnych. Jak tu trenować w triumfalnym amoku? Zaczęły się kłopoty z alkoholem, rozjeżdżał się za granicą “w interesach” i wszedł w konflikt z prawem. Posypało się życie rodzinne i zamieszkał z dala od stron rodzinnych. Więcej tu pisać nie warto, od grzebania się w ludzkich słabościach i upadkach jest prasa brukowa. Niech te kilka zdań uświadomi nam jak łatwo jest zniszczyć życie młodego człowieka, nawet gdy przepowiadają mu wielką karierę.

*

Małysz odnióśł też duży sukces finansowy poprzez kontrakty reklamowe

Dochodzimy do roku 2002, czyli minęło ponad 40 lat od wspomnianych sukcesów naszych łyżwiarek w Squaw Valley i pojawił się Adam Małysz. Na olimpiadzie w Salt Lake City zdobył dwa medale, też w skokach narciarskich. Nie pochodzi wprawdzie z Podhala, ale i tak jest “górolem” bo urodził się w Beskidzie Śląskim. Uczestniczył w czterech olimpiadach zdobywając 4 medale olimpijskie (3 srebrne i 1 bronzowy) oraz sześć na mistrzostwach świata. Wykonał kilkaset skoków w ramach Pucharu Świata oraz w innych zawodach. Po zakończeniu kariery narciarskiej pozostał aktywny, zaczął brać udział w rajdach samochodowych. Razem z żoną wspiera utalentowaną sportowo młodzież i pomoga sportowcom, którzy uszkodzili zdrowie podczas zawodów i stali się niepełnosprawni.

*

.

Justyna Kowalczyk – trening całoroczny, latem używając nartorolki. Po środku symbol Universjady – to mistrzostwa świata młodzieży akademickiej.

W Turynie (2006) mieliśmy dwa medale, ale po czterech latach w Vancouver aż sześć i tam zabłysła Justyna Kowalczyk z 3 medalami, w tym jeden złoty. Jest jedną z najlepszych narciarek w światowej historii tego sportu. Uczestnicząc w Uniwersjadzie, konkursie o Puchar Świata, Biegu Wazów oraz w innych renomowanych zawodach międzynarodowych, zdobyła niezliczoną ilość medali. Skończyła Akademię Wychowania Sportowego im. Jerzego Kukuczki i tam obroniła doktorat. Obecnie jest asystentką trenera kadry narodowej, A. Wierietielnego.

*

Orły szybują wysoko – Kamil Stoch

Sukces powtórzyli nasi sportowcy w Soczi (2014) zdobywając sześć medali, 3 złote: dwa Kamil Stoch i Justyna Kowalczyk – jeden złoty na zakończenie olipijskiej kariery. Koreański Pjongczag (2018) nie był już taki pomyślny, zdobyliśmy dwa medale a K.Stoch dołączył kolejne złoto do swej kolekcji. To kolejne cudowne dziecko gór. Kamil Wiktor Stoch też urodził się w Zakopanem, reprezentował Polskę na czterech olimpiadach, zdobywając 4 medale (3 złote!). Indywidualny mistrz świata z roku 2013 i wicemistrz z 2019, drużynowy mistrz świata z 2017 oraz trzykrotny drużynowy brązowy medalista MŚ (2013, 2015 i 2021). Nie wiadomo czy pojedzie do Pekinu na swoją piątą olimpiadę, gdyż w trakcie Turnieju Czterech Skoczni nastąpiło załamanie formy na skutek niedawno przebytej opercji.

.

Kamil z żoną i zlotym orłem

.

Do tej pory najwięcej olimpiad zimowych odbyło się w Stanach Zjednoczonych – 1932, 1960, 1980 i 2002). Trzykrotnie gospodarzem była Francja a dwukrotnie taką olimpiadę organizowało 6 państw. Tylko na półkuli pólnocnej, oczywiście. W całej historii zimowych igrzysk, największe sukcesy odnosili sportowcy z 4-milionowej Norwegii – w sumie 368 medali, w tym 132 złote. Jak chodzi o łyżwiarstwo, potęgą jest Holandia (45 złotych medali w ogólnej liczbie 130). Mają tam dużo kanałów, więc zimą starczy na lodzie miejsca dla dziesiątków tysięcy miłośników tego sportu.

Od samego początku olimpiady zimowe odbywały się w tym samym roku co letnie. Przłomem były igrzyska w norweskim Lillehammer-1994, zorganizowane pomiędzy dwiema olimpiadami letnimi (1992-Barcelona i 1996-Atlanta). Od tamtego roku największe sportowe imprezy organizowane są na przemian, czyli po tegorocznych igrzyskach zimowych w Pekinie, 33-cia olimpiada letnia ma się odbyć za dwa lata w Paryzu-2024 (jeśli sytuacja na świecie nie skomplikuje się jeszcze bardziej). Chyba jednak lepszy był układ poprzedni, gdy igrzyska letnie i zimowe odbywały się w tym samym roku, oddzielone tylko kilkoma miesiącami. Po czteroletnim oczekiwaniu, rok olimpijski był wielkim świętem sportu. Oparty na tradycjach starożytnej kultury greckiej, miał większe znaczenie niż dzisiaj, rozmyty pośród kilkuset masowych imprez.

Jak czytaliście na początku, dwie zimowe olimpiady przyniosły nam szczęście, w latach 2010 i 2014. A jak będzie w tym roku? Niezależnie od sportów wyczynowych, zachęcamy do częstej aktywności na świeżym powietrzu. Długich spacerów i miłej zabawy na śniegu, czego zazdroszczą nam mieszkańcy krajów południowych.

.

Pisząc o zimowej olimpiadzie, jak tu nie wspomnieć o dyscyplinie, którą charakteryzuje szczególne piękno – czyli o tańcach na lodzie? Gdy zostały one włączone do programu olimpijskiego na premierze w Innsbrucku, pierwszymi zdobywcami złotego medalu było małżeństwo Ludmiła Pachomova i Aleksander Gorszkow. Oto w ich wykonaniu najsłynniejsze tango świata “La cumparsita” (2:48) https://www.youtube.com/watch?v=4Z5SgEOF7dc . Minęly lata, przez olimpijskie lodowiska przewinęły się tysiące sportowców, ale oni pozostaną jedyną parą – pierwszymi złotymi tancerzami w historii zimowych olimpiad.

_________________

Leave a Reply

Your email address will not be published.

Translate »