Pęknięcie zamienione w złoto

Pęknięcie zamienione w złoto

Od kilku miesięcy ludzie zmuszeni są przebywać pod jednym dachem przez całe dni. To rodzi problemy i napięcia nawet w rodzinach, bo wielu z nas przywykło życ w co dziennym pośpiechu i nie miało czasu na codzienne rozmowy. Poniżej znajduje się krótka historia młodej rodziny, która przezwyciężyła takie trudności.

*

Federico: Spotkaliśmy się przed siedmioma laty w Domu Kultury Latynoamerykańskiej. Poszedłem, bo chciałem pomóc organizatorom, a Laura – aby porozmawiać ze znajomymi w swoim ojczystym języku. Kiedy ujrzeliśmy siebie, wiedzieliśmy że oboje chcemy założyć razem szczęśliwą rodzinę. Jakiś czas po ślubie, sytuacja ekonomiczna zmusiła nas do wyprowadzenia się z dużego miasta i zamieszkania u moich rodziców na wsi. Tam spełniło się moje marzenie: spodziewaliśmy się pierwszego dziecka i to spokojne miejsce wyglądało jak raj dla naszej młodej rodziny. Byliśmy szczęśliwi od początku, ale pewne zdarzenie wszystko zmieniło i utrudniło nam przystosowanie się do nowego życia.

Laura: Jakby mało było jeszcze tego, dostałam wiadomość, że moja mama zachorowała mocno. Mieszkała w Urugwaju z moim małym bratem i kalekim ojcem, którym się opiekowała. Musiałam więc tam polecieć najbliższym samolotem, przynajmniej na kilka miesięcy. Czas naglił a oprócz tego wiedziałam, że to jest jedyna szansa aby nasz synek poznał swoich dziadków. A my z Federico żylismy jakby na dwóch różnych planetach: ja zamknięta z dzieckiem wśród jego rodziny i on – ciągle gdzieś poza domem, bo chciał unikać napięć i nerwowych sytuacji. Jak bardzo się zmieniliśmy! Nawet gdy spotkały się nasze spojrzenia, na twarzach pojawiało się zmęczenie i niecierpliwość. Przed podróżą powiedziałam Federico: “Gdy wrócę, nasza sytuacja ostatecznie się wyjaśni – będziemy już zawsze razem albo się rozejdziemy.

.

Federico: Nasze serca były już daleko od siebie, podobnie jak ta podróż, która rozdzieli nas fizycznie. Mijały miesiąca a Laura nie wracała. Wtedy zrozumiałem, że nasze drogi się rozłączyły. Pomyślałem wtedy, że będzie uczciwiej jeśli Laurę o tym poinformuję – jeśli każde z nas żyje swoim życiem, to nie ma potrzeby mieszkać razem. Dlatego niech ona już pozostanie tam, gdzie jest teraz.

Laura: Ta wiadomość, chociaż nie była zaskoczeniem, to jednak bardzo mnie zraniła. Mimo tego odrzuciłam swoją ambicję i wróciłam do Włoch. Trudno było zebrać w sobie siły gdyż wiedziałam, że szanse naszego pojednania są bliskie zeru. Niestety, po przylocie moje przypuszczenia się sprawdziły. Federiko nawet słyszeć nie chciał o wspólnym zamieszkaniu.

Federico: Pewnego dnia podzieliłem się tymi kłopotami z moim bratem. Wtedy on wspomniał o jednym małżeństwie, które przeżyło wiele trudności i oni może mi pomogą. Nie brzmiało to zachęcająco, ale – mając na uwadze dobro naszgo dziecka – zdecydowałem nawiązać z nimi kontakt. “Przynajmniej doradzą mi jak się rozejść bez awantur” – pomyślałem. Zbliżał się koniec maja, gdy siedziałem z nimi w ogrodzie. Było ciche popołudnie i dojrzewały czereśnie, łagodne i jakoś dziwnie promieniujące nadzieją. A nasze serca są takie nieustępliwe, bo wypełniliśmy je uczuciami buntu. Mocny uścisk dłoni nowego znajomego i miła twarz jego żony spowodowały we mnie głęboki wstrząs, jakby porażenie prądem. Zauważyłem, że Laura także jest wzruszona. Rozmawialiśmy sobie tak we czwórkę około pół godziny. A my we dwoje zostawiliśmy wtedy całą smutną przeszłość poza nami i wróciliśmy do domu. Otwierając drzwi, poczułem łzy na twarzy a dusza zdawała się dostać skrzydeł. Może rozpoczniemy wszystko od nowa!

Laura: Patrząc na Federico po naszym powrocie, nie wierzyłam własnym oczom. Coś nowego ukazało się na jego twarzy, jakby odmłodniał… Z tamtym “ogrodowym” małżeństwem spotkaliśmy się znowu w Toskanii. Do miasteczka Loppiano przyjechało więcej rodzin aby uczestniczyć w kursie zorganizowanym przez Nowe Rodziny (jedna z gałęzi ruchu Focolare). Okazało się, że także inne małżeństwa przeżywali kłopoty podobne do naszych. Na początek programu zapropowano grę, która ułatwia międzyosobowe komunikowanie się.

Podczas tego kursu dowiedzieliśmy się o nieznanej metodzie łączenia kawałków drogocennej ceramiki. Jest to sztuka pochodząca z Japonii i nazywa się kintsugi. Polega ona na trwałym łączeniu tego, co uległo rozbiciu. Jeśli np. jakaś piękna waza, filiżanka albo statuetka spadła i się rozbiła – nie wyrzucamy jej, lecz rozdzielone części naczynia łączymy “przyklejając” jedną do drugiej przez lutowanie złotem.

W ten sposób naczynie uzyskuje pierwotny kształt, a pęknięcia które nastąpiły nie są ukryte lecz przeciwnie – ozdabiają “zabliźnione rany” za pomocą złotych linii. Naprawiony przedmiot nie tylko staje się droższy, bo zawiera w sobie złoto ale jest mocniejszy bardziej w tych miejscach niż w pozostałych, uprzednio nie uszkodzonych. Lura mówi dalej: Poczuliśmy jak płuca napełniły się świeżym powietrzem i ożywiły nasze dusze. Pęknięcia i rany, jakie dotychczas nosiliśmy w sobie też mogą być ponownie złączone złotą nicią. Oboje zrozumieliśmy, że takim złotem jest wybaczenie, tym łatwiejsze gdy jest poprzedzone przeproszeniem za sprawioną przykrość. Tego dnia odnaleźlismy w sobie siłę aby ofiarować się nawzajem i…

Federico: Wsparcie jakie otrzymaliśmy od innych małżeństw, ich problemy i rady – a także prelekcje i porady specjalistów – stworzyły armosferę zrozumienia i jedności. Teraz patrzymy na życie naszej rodziny w szerszej perspektywie: zamiast zmieniać innych, najpierw ty sam postaraj się zmienić. Taka postawa otwiera oczy na potrzeby i uczucia drugiej osoby. Zanim kurs się zakończył, zdecydowaliśmy oboje, że każdego dnia znajdziemy kilka minut aby spokojnie porozmawiać o bieżących sprawach. Nawet pośród codziennych zajęć małżeństwo może mieć romantyczne chwile. Pod warunkiem, że to dostrzegamy.

Laura: Minęły kolejne dwa lata, odnowiliśmy swoje małżeńskie śluby o bezwarunkowej miłości, którą chcemy cierpliwie i radośnie pielęgnować. Wkrótce na świat przyjdzie nasze drugie dziecko, które doda nowej energi i entuzjazmu w naszej rodzinie. Bóg pisze piękne teksty, nawet na naszych pokrzywionych liniach.

____________________________________

Leave a Reply

Your email address will not be published.

Translate »