Uroda miesięcy – LISTOPAD

Uroda miesięcy – LISTOPAD

Zofia Kossak – Rok Polski

Korzystając z uroczej książki p. Kossak, kontynujemy comiesięczną wędrówkę na przełaj przez polską przyrodę, wiarę i tradycje.

Noce listopadowe są chłodne. „Grajek i dziewczyna” – obraz Zofii Stryjeńskiej.

ŻYWI i ZMARLI

Wielki cykl Wcielenia, Odkupienia, Zmartwychwstania i Zesłania Ducha Świętego – został zakończony w czerwcu uroczystością Bożego Ciała. W owym dniu Pan obnoszony w złocistej Monstrancji, wielbiony jak niegdyś w Jerozolimie, w Niedzielę Palmową, przytwierdził, że pozostanie na stałe wśród ludzi. Nim Adwent rozpocznie ten sam cykl ponownie, ziemia odpowiada Bogu uroczystością listopadową Wszystkich Świętych.

Kutno – cmentarz w dniu Wszystkich Świętych

Rocznice Boże mają charakter uniwersalny. Obejmują całą ludzkość. Dzień 1 listopada stanowi przyjęcie uniwersalizmu przez ludzi. Wszyscy święci! Pochodzący ze wszystkich ras, wszystkich narodów, wszystkich epok, stanów, zawodów… Intelektualiści, mędrcy, władcy, badacze, pastuszkowie, żebracy, możni tego świata i proletariusze, rycerze i zakonnicy, starzy, młodzi, dzieci, dziewice, matki, żony, wdowy… Gdziekolwiek rośnie wiecznie zieleniejące drzewo wiary, rodzą się święci, najpiękniejszy jego owoc.

.

1. Apel poległych trzeciego pułku lotniczego. Cmentarz garnizonowy w Poznaniu, rok 1932 – uroczystość Wszystkich Świętych; 2. Dzieci też odwiedzają groby i modlą się za dusze swoich dziadków.

Kult świętych to hołd złożony wysiłkowi ludzi wspartych Łaską, ich woli i pracy. Jak pszczoła przetwarza w sobie pył kwietny na miód, tak oni ukuli z darów Ducha Świętego potęgę. Moc, którą Chrystus Pan obiecywał, mówiąc: „.. .jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczyczne, rzekniecie tej górze: podnieś się, a wrzuć się w morze – i stanie się”. Moc uzyskana przez świętych nie gaśnie z ich zgonem. Niezniszczalna, wciąż aktywna, wciąż promieniująca, stanowi złoża energii silniejszej niż atomowa, zdolnej przeobrazić świat.

Dzień Wszystkich Świętych posiada także znaczenie społeczne. Świętość nie ogranicza się do siebie samej. Święci służyli Panu, służąc bliźniemu. Bóg stawał przed nimi w postaci każdego człowieka potrzebującego pomocy. Szli ku Niemu stąpając po ziemi. Byli wielkimi reformatorami, piętnującymi nadużycia i krzywdy społeczne. Błyskali w gąszczu współczesnych jak iskry wśród trzciny, zarażając innych świętością. To stara prawda, że żaden święty nie idzie do nieba sam. Dąży za nim liczny orszak dusz porwanych jego przykładem.

Nazajutrz po Wszystkich Świętych świta Dzień Zaduszny. Te dwie uroczystości dopełniają się wzajemnie jak głos i echo, światło i cień, wieniec zwycięstwa i wieniec cierniowy. Kościół tryumfujący i Kościół cierpiący pochylają się nad ziemią, jeden w blasku, drugi w bólu, my zaś, Kościół walczący, my, dobijający się w trwodze własnego zbawienia, korzystamy z pomocy jednych, wspomagamy drugich.

.

Zdjęcie środkowe – Zaduszki na Żuławach. Czarno-białe rysunki na boku pochodzą z czasopism “Tygodnik Ilustrowany” i “Kłosy” XIXw.

.

Dzień Zaduszny jako uroczystość kościelna pochodzi z X wieku, zapoczątkowana przez świętego Odylona, opata Benedyktynów w Cluny. Piękny fresk Rozena w katedrze ormiańskiej we Lwowie przedstawia chwilę, gdy, zgodnie z legendą, rój dusz czyśćcowych otacza ciało zmarłego opata, witając u progu wieczności swego opiekuna. Dzień Zaduszny tchnie nadzieją, której wieki przedchrześcijańskie nie znały. Dusza słowiańska, wrażliwa na tchnienie pozamaterialne, przeżywa głęboko swój kontakt z zaświatem.

Cichy i pracowity św. Józef – opiekun Świętej Rodziny i patron dobrej śmierci. Wybraliśmy obraz, który pokazuje unikalną scenę: Chrystus obejmuje swego przybranego Ojca, a Matka Boża całuje spracowane ręce umierającego św. Józefa. Obecnie obchodzimy rok Jemu poświęcony.

.

Każdej jesieni, gdy Droga Mleczna, zwana przez Słowian Drogą Dusz lub Drogą Żurawi, zbladła i zwęziła się, a gwiazdy Sita (Plejady) stanęły wysoko na niebie, na ziemiach polskich obchodzono Święto „Dziadów”, określane też jako „pusty wieczór” lub „bdyn”. W szczególny sposób przyrządzone potrawy składały się na ucztę, czyli „tryznę”, niesioną uroczyście na żalnik. Jak w tylu innych wypadkach, Kościół ochrzcił te obrzędy zamieniając noc „Dziadów”, „pusty wieczór”, w Dzień Zaduszny. Wieczny odpoczynek racz im dać, Panie… Nie lękajcie się zmarłych i nie frasujcie się o tych, których żywot był uczciwy. – Odtąd – mówi Duch – aby (umarli) odpoczęli od prac swoich, albowiem uczynki ich za nimi idą.”

Wietrzny, mroczny jest listopad. Drzewa obnażone z liści ujawniają swoje rany, przeżyte burze, załamania, klęski i cierpliwe zaleczenia. Kurczowo zgięte konary prostują się znowu ku górze, złamana gałąź tryska wiązką nowych pędów. Głęboka blizna po oderwanej przez burzę gałęzi zarasta z wolna, oblewana żywą miazgą. Piękne są drzewa w tej szczerej odsłonie. Wielu artystów malowało urok cienistych kopuł liściastych. Niewielu zdołało oddać patetyczną wymowę drzew nagich.

Nadszedł czas, gdy pojęto, że drzewem nad wszelkie, drzewem błogosławionym, pomocnym jest – Krzyż. Uwiązanie zatem pod stopami Pana chusty wilgotnej od czyjegoś śmiertelnego potu dawało pewność uproszenia zdrowia. Na bocznych drogach, „polskimi” zwanych, chlupie listopadowe błoto, nieuchronne jak jesień sama.

.

Piast Kołodziej i anioły – obraz Zofii Stryjeńskiej

Dzień tak się skurczył, że chcąc nie chcąc trzeba palić światło wieczorami. Przed pierwszą wojną światową w niektórych miejscowościach podgórskich Polski używano jeszcze, jak przed wiekami, łuczywa. Łuczywo smolne, knotek pływający po własnoręcznie tłoczonym oleju czy mała lampka naftowa – bardzo mała, kamfina (nafta) była wciąż dla wsi za droga – wszystko to są dzieci ognia.

Światło zapalone w izbie sprzyja pracy. Mimo niedostatecznego oświetlenia dziewczęta wystrzygają prześliczne, delikatne wycinanki. Aż trudno uwierzyć, że za jedyne narzędzie mają żelazne nożyce do strzyżenia owiec! Ślązaczki dziergają swe sławne koronki, Kaszubki pokrywają płótno haftem, w którym przeważają zieleń, błękit, czerwień. U Kurpianek górują barwy czarna i czerwona, to samo u Hucułek. Łowiczanki oszałamiają gorącością kolorów. Poleszuczki snują surowy wzór czarno-biały z wąskim obrzeżeniem szafirowym. Podobnie jak przy pisankach, każda z ziem Polski posiada swój odrębny styl, swoje wzory, swoje tkaniny z wełny czy lnu.

.

Wróżby andrzejkowe: 1. Dawniej – obraz z Muzeum Wsi Radomskiej; 2. Współcześnie, jako zabawa.

Przedostatni wieczór listopada, wilia świętego Andrzeja, jest wieczorem wróżb i czarów. Gałązka wiśni ułamana w tym dniu, włożona w wodę i trzymana w cieple, winna zakwitnąć na Boże Narodzenie. Jeśli rzeczywiście okryje się w tym czasie kruchymi, białymi pączkami – jakże szczęśliwa to wróżba! A któż z nas nie brał udziału w laniu wosku? Wosk topiony w tygielku skwierczy, wypełniając izbę połączonym zapachem kościoła i lata. Wokoło miski z wodą tłoczą się zainteresowani, czyli „swobodnego stanu”, oraz kibice. Celebrantka, zazwyczaj najstarsza z obecnych gospodyń, rozumie wagę ciążącej na niej odpowiedzialności. Chlapnie wosk raptownie, z góry, wtedy w wodzie tworzy się niekształtny słupek. Bryzga pomału lub poleje długim chlustem, wówczas tworzywo przyszłości zastyga z sykiem w fantastyczny księżycowy krajobraz lub ogród zaczarowany. Właściwą jednak treść wróżby można zrozumieć dopiero na cieniu, rzuconym przez wosk na ścianę. Ulepku woskowy, w starych, drżących palcach trzymany, ileż dziwów można z ciebie wyczytać!

_________

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Translate »