Uroda miesięcy – MAJ

Uroda miesięcy – MAJ

Od dawna krążyła po głowie myśl, aby upowszechnić wiedzę o pięknie każdej pory roku. Ten cykl będzie zawsze aktualny, trochę zmieniany i uzupełniany nowymi źródłami – podobnie jak odradzająca się każdej wiosny przyroda. A więc warto zaglądać tu co jakiś czas. Gdy świat pędzi coraz prędzej w nieokreślonym kierunku, zatrzymajmy to piękno mijających pór roku – w przyrodzie, w odwiecznych tradycjach i zwyczajach rodzinnych. Artykuł nie jest jeszcze do końca opracowany, ale puszczamy go w obieg, bo maj się już rozpoczął. W najbliższych dniach zauważycie tu trochę nowych rzeczy.

Tę niezawodnie powtarzającą się serię rozpoczyna maj – jeśli nie najpiękniejszy, to na pewno najbardziej romantycznyo miesiąc roku. Gdy w szkolnym wieku spotykaliśmy się z koleżankami w wieczory wiosenne, one śpiewały: “Dziki koń mnie niesie / po prerii, po lesie / A ja sobie śpiewam refren ten. / Rio de Żaneiro, ahoj kabalero – najpiekniejszy miesiąc to maj!” I można było tę zwrotkę w koło powtarzać, bo słuchanie miłych głosów nie może być nudne… Nastrój majowych wieczorów uzupełnia piosenka “Cyt cyt” *- (3:45) https://www.youtube.com/watch?v=96QYAIaFmD4&t=1s .

Na początek towarzyszyć nam będą dwie Zofie, niezapomniane muzy naszej kultury – Zofia Kossak ze swoją niewielką książką “Rok polski” i Zofia Stryjeńska (urodzona 13 maja) w bajecznym malarstwie narodowych świąt i tradycji. W tym pełnym świeżej zieleni miesiącu większość krajów obchodzi Dzień Matki, a w Polsce dokładnie 26-go maja. Pozwolę sobie tutaj na osobistą dygresję, odnajdując w tym towarzystwie moją ś.p. Mamę, która też obchodziła imieniny 16 maja, dodając piosenkę “Cyt, cyt” z repertuaru jej kochanego zespołu “Mazowsze”. Do tego imienia miałem szczęście już od dzieciństwa, bo moja ulubiona pani nauczycielka z podstawówki to też Zofia.

Mickiewicz dał takie imię młodziutkiej szlachciance w naszej wielkiej epopei narodowej “Pan Tadeusz” a Juliusz Słowacki też zadedykował wiersz “W pamiętniku Zofii Bobrówny”. A więc i my tutaj życzymy każdej Zofii, Zosi czy Zosieńce wszystkiego najlepszego z okazji imienin. Przesyłamy im także wiązankę konwalii (Convallaria majalis L.) bo te drobne i subtelnie pachnące kwiatki najbardziej kojarzą się z majem.

.

Obie wspomniane panie w mistrzowskim stylu odkrywają przed nami piękno i bogactwo polskiej kultury, folkloru i życia wśród przyrody. Towarzyszyć im będą rozważania z książki “Es Cristo que pasa” (To Chrystus przechodzi) hiszpańskiego autora Josemaria Escriva.

*

Rok polski

Maj – miesiąc Królowej

W szerokim pasie strefy umiarkowanej maj jest najpiękniejszym z miesięcy. Miesiąc czaru, poezji, piękna jeszcze dziewiczego. Zaręczyny ziemi. Prześliczny romans, nie znający powszedniego dnia. Antologia wierszy sławiących uroki maja objęłaby grube tomy. Legendy mówią, że Bóg stworzył świat w maju. Lub że odblask raju padł na ziemię, gdy Archanioł otworzył wrota, by wygnać Adama i Ewę. Z woli Bożej ten odblask powraca co roku majem, budząc w sercach ludzkich tęsknotę. Mimo swojej objętości ewentualna antologia wierszy sławiących maj nie wyjawiłaby tajemnicy jego piękna. Konwalie, bzy, słowiki przełożone na język ludzki stanowią nieznośny banał, a cud trwa, jak trwał, i nic go odtworzyć nie zdoła. Ani pędzel, ani pióro. Można go jedynie przeżyć.

Jest li człowiek, stary czy młody, nieczuły na maj? Chyba nie ma. Młody, bo dusza w nim kwitnie do wtóru, stary, bo wspomina… Może sześćdziesiąty maj wydaje się piękniejszy niźli osiemnasty? Słowiki śpiewają, kukułka kuka i wróży. Na wschodnich ziemiach Polski zowią ją zuzulą, a jej dar przepowiadania słynie szeroko w całej Słowiańszczyźnie. Słowo „maj” stanowi nie tylko nazwę miesiąca, lecz określenie młodej zieleni. „Chwalcie łąki umajone” – mówi pieśń. W kościołach mai się ołtarze. Chaty są strojone majem.

Święta Zofia, której imię znaczy mądrość, miała trzy córki: Wiarę, Nadzieję i Miłość. Żyła w Bizancjum, umęczona wraz z córkami za panowania cesarza Dioklecjana. Lecz wiara polska, słonecznie zaciszna, przedstawia sobie świętą Zofię w innej szacie. „Święta Zofija kłosy wywija.” Chodzi skroś zagonów i chucha na źdźbła, żeby rosły, żeby już mogły skryć się w nich i zając, i wrona. Więc pod oddechem Świętej pszenica idzie w kolanka, piórka jęczmienia zwijają się świdrowało, owies ciemnieje, żyto nabiera błękitnej barwy… Zośka – dobra gospodyni.

.

Bywają maje poronione, nieudane, całe zimne albo suche. Maj ma być mokry i ciepły. Deszcz niech przychodzi chociażby codziennie. Deszczu o tej porze nigdy nadto. Miliardy korzonków piją błogosławioną wilgoć. I rosną. W tym czasie posłyszeć można, jak rośnie trawa. To nie przenośnia, to fakt. Nie wierzysz? Stań o świcie (człowiek, zwierzę, roślina, wszystko rośnie nad ranem) na wschodzącym polu. Posłyszysz szmer rozsypujących się grudek ziemi, ustępujących pod naporem tysięcy kiełków. To natura przychwycona na gorącym uczynku, to głos samego życia.

W ramach majowej zieleni tkwią rocznice wielkich zdarzeń. Otwiera je Trzeci Maja, pamiątka Polakom luba. W czym leży siła tej rocznicy? Uchwalenie Konstytucji? Cóż z tego? Wszak Konstytucja ta nie weszła nigdy w życie. Mimo to dzień Trzeci Maja upamiętnia zwycięstwo klasy rządzącej narodem, odniesione nad samą sobą. Zwycięstwo nad egoizmem i prywatą, wyrzeczenie się dobrowolne przywileju dla korzyści ogółu. Wcześniejsze datą, lecz późniejsze historycznie jest Pierwszomajowe Święto Robotnicze, któremu patronuje od niedawna sam święty Józef, pracowity rzemieślnik…

Niecały tydzień dzieli Trzeci Maja od dnia świętego Stanisława biskupa, szczególnego a potężnego patrona polski. Zatarg pomiędzy królem a biskupem nie powstał na tle przyczyn osobistych, spraw materialnych. Chodziło w nim o zasady, o nieugięte żądanie Kościoła, by władcy świeccy przestrzegali praw moralnych. O prymat spraw ducha nad sprawami doczesnymi. O właściwą hierarchię wartości.

Sentymentalna panienka chodzi po ogrodzie i oskubuje kwiaty rumianku. „Kocha – lubi – szanuje – nie chce – nie dba – żartuje… Kocha – lubi – szanuje – nie chce...” O! niedobrze! Lepiej poszukać „szczęścia”, czyli pięciopłatkowego kwiatka bzu, którego pachnące, wilgotne kiście zwieszają się nad głową. Rolnik wodzi oczyma po niebie, szuka chmurki, bo deszcz potrzebny na wszystko. Jest rad. Wiadomo: „Z wiosną nadzieje rosną…” Dalszego ciągu porzekadła nikt na razie nie wspomina. Brzmi ono jak następuje: „Przyjdzie lato – wszędzie bogato; przyjdzie jesień – pełna kieszeń. Przyjdzie zima – znów nic nie ma”.

Maj jest miesiącem poświęconym Maryi. Jak Polska długa i szeroka, w domach, wsiach, osadach, miastach ludzie schodzą się wieczorami na wspólne modlitwy, zwane nabożeństwem majowym. Wieczory majowe są ciepłe i wonne. Na błękit nieba kładą się blaski różowe. Ptactwo zasypia, tylko słowik kląska. Żaby grają. A w porze majowego zmierzchu nabrzmiałe wiarą, nadzieją i miłością głosy wychwalają Matkę Niebieskiego Pana, gdy Gwiazdę zaranną wysławia wszystko, “… co igra z morza falami, w powietrzu buja skrzydłami, gdy gwiazdy wszystkie asystują, zgodnym chórem hołd oddają cieniste gaiki, doliny zielone, góry i kręte strumyki … ” Słuchając tej wieczonej pieśni wydaje się, iż nie ma tak nędznej istoty, by Maryja nie wstawiła się za nią skutecznie.

Data Zielonych Świątek zależy od Wielkanocy. Może wypadać w maju, może w czerwcu. Niezależnie od daty, jak Wielkanoc jest kwietniowa, tak Zielone Świątki są majowe. Majowa jest ich zieleń, majowy – nastrój, majowy – tatarak, którym przytrzaśnięto podwórko, podłogę w izbie i przyzbę. Tatarak ma poczesne miejsce w magicznym zielniku. Pachnące wstęgi tataraku powiewają z bram i opłotków, kołyszą się u strzechy niby zielone proporczyki, stroją chaty, lśniące jeszcze wielkanocną bielą. A tutaj Majówka w Beskidzie Żywieckim (13:01) https://www.youtube.com/watch?v=3Rpu0SugUQ4.

.

Gaik zielony, pięknie przystrojony…

Na Śląsku utrzymał się zwyczaj, że w wilię Zielonych Świątek chłopcy stawiają przed domem dziewczyny wysoką tykę z zatkniętym na niej bukietem kwiatów. Rzecz musi być wykonana późną nocą, konspiracyjnie, i stanowić niespodziankę. Lecz bywa także, że odpalony konkurent mści się szkaradnie, stawiając na tyce… miotłę. Och, to je gańba przewieczna! Dziewczęta, spragnione zamążpójścia, śpiewają: Pościłabym piątki, pościłabym środy, / Żeby mi się trafił jaki chłopiec młody. / Pościłabym środy, pościłabym piątki, / Żeby mi się trafił na Zielone Świątki.

Dobrze, ale gdzież została treść Zielonych Świątek ? Powiedzmy szczerze, zrozumienie jej jest nikłe. Ujawnia on w naszej wierze lukę o sięgających głęboko konsekwencjach. Duch Święty jest dawcą darów. Spośród nich trzy pierwsze są: Mądrość, Rozum, Rada (czyli rozwaga), dary, które uczuciowość polska lekceważy. Ucieka się serdecznie do Panny Najświętszej (Matko, nie opuszczaj nas!), do Miłosierdzia Bożego (Jezu! ufam Tobie! ), do świętych Patronów, Pośredników, błagając o ratunek, o pomoc. O ileż rzadziej zwraca się do Ducha Świętego!

Istotnie. Duch Święty nie ingeruje doraźnie. Jego dary – to narzędzia, za pomocą których możemy przekuć sami siebie na obraz i podobieństwo Boże. Dzięki tym siedmiu darom możemy, posłuszni żądaniu Chrystusa Pana, być doskonali. Więc czemuż dary bezcenne nie są wykorzystywane? Wystarczy o dary te poprosić, wystarczy ich pragnąć. Zstąp, Gołębica, twórczy Duch…

*

W rozpoczynającym się miesiącu maju jedno spojrzenie na świat, jedno spojrzenie na rozmodlony lud Boży sprawia, że zaczynamy rozwazać uniwersalną pobożnośc Maryi, ukazującą się na różne sposoby. Dlatego lubię powtarzać: omnes cum Petro ad Iesum per Mariam! – wszyscy z Piotrem do Jezusa przez Maryję! Nie brakowało nam chyba okazji, by zaznać nadprzyrodzonych skutków szczerego nabożeństwa do Matki Bożej. Każdy z was mógłby opowiedzieć wiele. Ja także.

Przypomina mi się pielgrzymka, którą odbyłem w mej młodości do kapliczki Matki Bożej na ziemi kastylijskiej, do Sonsoles. W czasie tej pielgrzymki poznałem pochodzenie nazwy tej miejscowości. Jest to szczegół może bez znaczenia, chociaż daje wyraz synowskiego przywiązania ze strony ludu tamtej ziemi. Statua Matki Bożej była czczona w tamtej okolicy w epoce walk między chrześcijanami a muzułmanami a następnie została na pewien czas ukryta. Po kilku latach figurkę odnalazło kilku pasterzy, którzy – jak mówi tradycja – zobaczywszy ją, powiedzieli: Jakie piękne oczy! Jak słońca! (W tekście hiszpańskim son soles znaczy w dosłownym tłumaczeniu “są słońca”).

.

Jedna z nasłynniejszych tras pielgrzymkowych, tzw. “El camino” prowadzi do Santiago de Compostela w płn-zach. Hiszpanii. Wędrują tam tysiące, nie tylko młodych ludzi z różnych stron Europy i pokonują czasami odległości większe niż 800 km.

.

Wielu chrześcijan przyswoiło sobie starodawny zwyczaj noszenia szkaplerza lub pozdrawiania – choćby tylko w myśli – znajdujących się w każdym chrześcijańskim domu obrazów Maryi lub jej przydrożnych figurek. Odmawiają przepiękną modlitwę różańcową, w czasie której dusza nie nuży się powtarzaniem wciąż tych samych słów, gdyż dzięki niej przeżywamy na nowo główne momenty życia Pana. Mają też zwyczaj poświęcać Maryi jeden dzień w tygodniu – właśnie ten dzisiejszy, w sobotę.

Maryja – Matka Jezusa, która Go wykarmiła i wychowała, towarzyszyła Mu w czasie Jego ziemskiego życia, a teraz pomoże nam rozpoznać Jezusa przechodzącego obok, wśród ludzi, naszych braci oczekujących pomocy. Nie możemy żyć odwróceni plecami do innych, zamknięci w naszym małym świecie. Abyśmy nie pozostali sami, naszym pragnieniem powinno być niesienie ludzkim sercom radości i pokoju.

Ktoś może zapytać, jak tego dokonać. Odpowiem tak: z naturalną prostotą, żyjąc pośród świata i poświęcając się waszej pracy zawodowej oraz trosce o rodzinę, uczestnicząc w szlachetnych przedsięwzięciach ludzi i respektując wolność każdego człowieka. (..) Nie zapominajmy, że prawie wszystkie dni, jakie Matka Boża spędziła na ziemi, przebiegały w sposób bardzo podobny do dni milionów kobiet zajmujących się swoją rodziną, wychowaniem dzieci i wykonywaniem zwykłych prac domowych. Maryja uświęca to, co najmniejsze, co wielu mylnie uważa za nieznaczące i bez wartości. Rozpoczyna się miesiąc maj. Obyśmy każdego dnia umieli okazywać Jej te synowskie gesty – drobne rzeczy, małe radości czy troski. Błogosławiona normalność, która może być wypełniona miłością Boga!

*

* Piosenka “Cyt cyt” pochodzi z kurpiowskiego folkloru. Na zdjęciach – wesele kurpiowskie oraz skansen w Nowogrodzie.

Kończymy – jak przystało w maiku – “na zielono” ~ sympatyczna grupa skiflowa NoToCo zaśpiewa Zielony mosteczek. (1:51) https://www.youtube.com/watch?v=Fa2CtRGRqYg .

_________________

Leave a Reply

Your email address will not be published.

Translate »