Uroda miesięcy – MARZEC

Uroda miesięcy – MARZEC

Zofia Kossak – Rok polski

GDY RUSZĄ LODY

W marcu Polska sławi zwycięstwo wiosny nad Marzanną, pokutnicą śmierci i zimy. Wprawdzie starodawny obrzęd „topienia Marzanny” – nazwany po ochrzczeniu „topieniem Judasza” – dzieli z Wielkanocą różnica daty i zwykle wypadał w kwietniu – treścią jednak należy do marca.

.

Topienie Marzanny znaczy koniec panowania okrutnego żywiołu, przed którym drży wszelkie stworzenie. Umarzała Marzanna, umarzała, teraz ją umorzą. Utopią, spłynie do morza niegroźna nikomu. Ale Marzanna nie oddaje łatwo władzy. Mści się sypiąc z daleka śnieżycą. Dąsy odchodzącej wystarczą nieraz, by zniszczyć zasiewy. Północne wiatry, zwane wycinkami marcowymi, tną oziminy jak nożem. Trudno. Walka jest walką, ofiary muszą być, a zwycięstwo w tym wypadku z góry przesądzone. Zaciekłe wysiłki Marzanny nie wstrzymają gwałtownego tętna życia, szybkiego krążenia soków w słojach drzew, w krwi ludzi i zwierząt.

.

Już ciepły wiosenny wiatr ociera ziemię miękkimi skrzydłami. Powietrze upaja jak wino, roznosi młodych, szkodzi starym. Toteż stare przysłowie powiada: „Jeśli starzec przejdzie marzec, będzie zdrów…” Uwięzione rzeki puszczają i po nocy budzi śpiących huk pękającej pokrywy lodowej. Gdzie wczoraj jeszcze szła po lodzie jezdna droga, dziś spiętrzone zwały kry prą z szelestem, wpełzają jedne na drugie jak zmagające się płazy, wznoszą barykady w poprzek rzeki. Spieniona woda przelewa się między nimi. Bruzdami, drogami, z pól, ze wszystkich wzgórzy ciurkają strużynki wody, łączą się, pędząc ku rzece. W zakrętach rzeki gromadzi się żółta piana, pomost suchych trzcin i puste muszle małżów rzecznych. Bije z nich ostra woń mułu i ryb.

 Czajka zwyczajna (Vanellus vanellus) – wędrowny ptak, bywalec terenów podmokłych.

Na łęgach już jęczą czajki, górą ciągną klucze kaczek i gęsi. Zda się, że żegnano wczoraj ptactwo odlatujące w mglistej pogodzie jesiennej, a ot, ledwoś się człowieku obejrzał – zima minęła i nowe rodzi się lato. Nad szumiącą wodą pochylają się łozy, usiane białymi pączkami. Zależnie od okolicy zwą je baźkami, kotkami, kocankami. Lśni srebrnie delikatniejszy od mimozy symbol polskiego przedwiośnia.

ŁOZY to rozpościerające się nad rzekami krzaczaste zarośla wierzbowe, w których woda stoi przez kilka miesięcy.

Z. Stryjeńska – Bazie

Kępy drzew są jeszcze nagie, lecz otacza je, niby mgła seledynowa, zapowiedź rychłej zieleni. Jest nią prastary, święty obrządek siejby. Marzec to miesiąc twórczego aktu zasiewów. Bóg rzekł ludziom: „Czyńcie ziemię sobie poddaną”. Ziemia usłyszała rozkaz i czeka na ziarno, by je ustokrotnić, wystrzelić źdźbłem, zaszumieć łanem. Bądźmy szczerzy, marcowa siejba nie zawsze dochodzi do skutku. W niejednym roku zła pogoda, mokra rola uniemożliwiają wyjście z narzędziami w pole. Każdy rolnik jednak pragnie marcowego zasiewu. „Kto sieje w marcu, ten zbiera w garncu – kto sieje w maju, ten zbiera w jaju” – powiada przysłowie. „Suchy (czyli odpowiedni do siewu) marzec, mokry maj, będzie żyto jako gaj.”

“Chłopski siewca” – mal. Piotr Stachiewicz (1858-1938)

Choć dziś na polach warczą traktory ciągnące siewniki, można jeszcze tu i ówdzie zobaczyć siewcę przepasanego lnianą płachtą pełną zboża, szerokim ruchem rozrzucającego wokół siebie ziarno. Tym samym gestem kolistym ludzie rzucali ziarno przed potopem, po potopie. Zmieniały się rasy, cywilizacje. Nie zmienił się ruch ręki powierzającej ziemi chleb jutrzejszy. Przed stąpnięciem na rolę siewca rzuca cztery garści zboża w cztery strony świata, na chwałę Bogu, na daninę skrzatom, na ofiarę ziemi, wodzie, powietrzu i wszystkim zaludniającym je istotom. Potem żegna się znakiem krzyża świętego i zaczyna swoją pracę. Kroczy miarowo, a nad nim dzwonią skowronki. Siewca przepasany płachtą, czujący pod bosą stopą ziemię-karmicielkę, rad słucha podniebnego towarzysza, zwanego śpiewakiem Matki Boskiej.

“Kazimierz królewicz” /ze zbioru obrazów Stryjeńskiej w Tarnowie

U progu polskiego marca stoi ciemnowłose chłopię z liliami w dłoni, święty Kazimierz królewicz, jaśniejący blaskiem średniowiecznego witrażu, poprzednik pokrewnego mu duchem świętego Stanisława Kostki. Dzień świętego Kazimierza, 4 marca, to otwarcie wileńskiego „Kaziuka”, znanego w całej Polsce. Zjazd z najdalszych i bliskich okolic; urocza lokalna gwara, barwne palmy wileńskie niby nieznane egzotyczne kwiaty, wieńce obarzanków smorgońskich, kolorowe serca piernikowe z miłosnymi sentencjami. Opodal rząd staruszek, zielarek, chyli się nad ułożonymi na płachtach ziołami. Staruszki posiadają zadziwiającą wiedzę, opartą na tradycji, doświadczeniu oraz przekonaniu, że nie ma choroby, na którą byś odpowiedniego ziółka nie znalazł. Bóg dał słabość, dał i lek. Tylko że tej wiedzy nie można wyjawić byle komu. Ziele to nie proszek z apteki. Ziele trzeba szanować, wiedzieć, kiedy ono się nadaje, kiedy nie. Czy przy pełni je zrywać, czy przy nowiu? Siedzą te babuleńki wśród swych pachnących kolekcji, podobne życzliwym wróżkom, ofiarowując klientom niezawodne środki na kolkę, żółtaczkę, ból głowy, ziębienie nóg, darcie w kościach, poty, zgagę… Poważnieją mrużąc wesoło oczy, gdy spytasz o lubczyk. „Nie w ta pora, nie w ta pora.” Czy zaprzeczenie dotyczy czasu kwitnienia rośliny, czy wieku pytającego, nie zdradzą.

Chrystus i św. Józef – mal. Z. Stryjeńska

Orędownikiem marca dla całej ziemi jest święty Józef, największy, najcichszy ze świętych. Tak potężny, że chrześcijaństwo uczyniło go patronem spraw „za niepodobne uznanych”. Spraw beznadziejnych. Tak skromny, że nie wiemy o nim nic. Nie przekazał nam ani jednego gestu, ani słowa. Stał tuż obok źródła światła, więc trudno go było dostrzec. Roztapiał się w blasku. Mało o nim wiedząc, możemy wszakże wiele się domyślać. Bóg go wybrał i przeznaczył na opiekuna Jezusa i Maryi. Spomiędzy wszystkich ludzi wybrał Józefa. Dzieciątko Jezus spoczywało w jego ramionach, jak Hostia w dłoni kapłana w chwili Podniesienia. Wiemy z Ewangelii, że Józef wiedział, kim się opiekuje. Tak, wiedział. Któż pojmie zatem, co czuł? Wszystka mądrość Ojców Kościoła, żarliwa miłość, podziw i wdzięczność – cały ten ogrom mieścił się w sercu prostego cieśli z Nazaretu, gdy spracowanymi dłońmi układał Dzieciątko do snu.

*

Jeszcze jeden obraz Stryjeńskiej – “Zwiastowanie”. Święto zwiastowania N.M.P. przypada na 25-ty dzień marca. Jest to pierwsza tajemnica radosna, zwieńczona po dziewięciu miesiącach Bożym Narodzeniem (25 XII). Nadprzyrodzone tajemnice przewyższają ludzki rozum. Pozostaje tylko łaska wiary,

______________

Leave a Reply

Your email address will not be published.

Translate »