Wszechmocny brat Zeno (cz.1)

Wszechmocny brat Zeno (cz.1)

W nawiązaniu do Igrzysk Olimpijskich, które odbywają się w stolicy Japonii, publikujemy materiał związany z tym odległym krajem. Jest to historia niezwykłego człowieka, który przybliżył Polskę do “kraju kwitnącej wiśni” – jak powszechnie nazywa się Japonię .

Dlaczego w tytule jest słowo “wszechmocny”? Wyjaśnią to dalsze fragmenty artykułu. Tak scharakteryzował go o. Ludomir Bernatek w książce „Opowieść o bracie Zenonie Żebrowskim” wydanej kilkanaście lat temu w Niepokalanowie: „Dziwny to był człowiek: zdolny fachowiec, nie skończył właściwie żadnej szkoły, a jednak budził podziw wykształconych i mądrych ludzi. Był tylko braciszkiem w zakonie lecz znali go papieże, biskupi i politycy. Choć mieszkał w Japonii jako przeciętny cudzoziemiec, rozmawiali z nim najwyżsi dostojnicy państwowi. W czasie wojny, kiedy obcokrajowców zamykano w obozach, on chodził swobodnie po ulicach Nagasaki w habicie, chociaż nawet miejscowe duchowieństwo nosiło cywilne ubrania. Słaba znajomość japońszczyzny nie stanowiła dla niego przeszkody w skutecznym załatwianiu spraw w urzędach i fabrykach. Kiedy sami Japończycy, przybici klęską wojenną, bezradnie opuścili ręce, on opiekował się sierotami w ich kraju, budował domy dla dzieci bez dachu nad głową, organizował materialną pomoc dla biednych. Powierzano mu wielkie sumy na dobroczynne cele, ale on zawsze został ubogim. Na pierwszą wieść o klęsce żywiołowej zrywał się nawet ze szpitalnego łóżka i dążył z pomocą poszkodowanym. Ufał Opatrzności, nie szczędził sił ani zdrowia dla potrzebujących”.

Surowe – rodzinna wieś brata Zenona Żebrowskiego

Władysław Żebrowski urodził się pod koniec XIX wieku w rodzinie chłopskiej na Kurpiach, we wsi Surowe – jako czwarte z pięciorga dzieci Józefa Żebrowskiego i Anny z domu Kozon. Mimo zdolności, nie był specjalnie wykształcony, bo nie było na to pieniędzy. Był pracowitym chłopcem a sumienności w pracy nauczył się w domu rodzinnym. W listopadzie 1924 roku młody Władek brał udział w uroczystości św. Stanisława Kostki w Rostkowie koło Przasnysza. Pod wpływem odpustowego kazania, wygłoszonego przez księdza pasjonistę, uświadomił sobie marność ziemskiego bytu i dostrzegł złudność pokładania nadziei w przemijających wartościach tego świata. W tamtym okresie pracował w żydowskiej fabryczce w Przasnyszu. Podczas owego kazania dokonała się przemiana młodego serca i zdecydował się na nieoczekiwany krok. Postanowił poświęcić się służbie Bogu i wstąpić do klasztoru franciszkanów.

Pojechał do Grodna, by rozpocząć tam nowicjat. Po wstąpieniu do zakonu Władysław Żebrowski przyjął imię Zenon. Poznał tam ojca Maksymiliana Kolbego, któremu pomagał przy zakładaniu Niepokalanowa położonego między Łowiczem i Warszawą. Wiosną 1930 roku, razem z ojcem Maksymilianem wyjechał na misje do Japonii. Kilkuosobowa grupa polskich franciszkanów osiedliła się w Nagasaki, gdzie istniała największa wspólnota katolicka. Razem z nimi brat Zenon uczestniczył w organizowaniu placówki misyjnej i wydawaniu “Seibo no Kishi” japońskiej wersji miesięcznika “Rycerza Niepokalanej”. Jeszcze przed wybuchem wojny ojciec Maksymilian Kolbe wrócił do Polski, zostawiając kilku współbraci w Japonii.

.

Po zrzuceniu bomby atomowej Nagasaki zamieniło się w morze ruin

Klasztor franciszkanów (zwany japońskim Niepokalanowem) pomimo wcześniejszych planów umiejscowienia go w katolickiej dzielnicy Nagasaki, został ostatecznie zbudowany poza miastem, na stoku jednej z otaczających je gór. Gdy 9 sierpnia 1945 r. załoga amerykańskiego bombowca zrzuciła na miasto bombę atomową, stok wzniesienia osłonił budynek przed falą uderzeniową i klasztor pozostał nienaruszony. Nagasaki w tym czasie zostało zmiecione z powierzchni w ciągu kilku minut, grzebiąc ponad 70 tysięcy swych mieszkańców.

Po ataku atomowym franciszkanin od razu zaangażował się w pomoc poszkodowanym, nie patrząc na niebezpieczeństwo porażenia popromiennego. Szczególną troską objął osierocone i bezdomne dzieci, zakładająć pierwszy sierociniec Seibo no Kishien (Ogród Rycerzy Niepokalanej) a za nim także inne. Pracy było coraz więcej, bo wśród ruin miasta błąkało się dużo dzieci, często poranionych następstwami atomowej eksplozji.

.

Aby im pomóc, przemierzał w tym celu ulice Nagasaki, a potem również innych miast Japonii. Wyszukiwał osoby mieszkające na ulicy i przekazywał im żywność, którą otrzymywał początkowo od żołnierzy amerykańskich, a później od sklepikarzy i ludzi dobrej woli. Budował też sierocińce, baraki dla bezdomnych; organizował pomoc materialną dla biednych. Aranżował zawody sportowe i zabawy dla najmlodszych, przygotowywał dla nich uroczystości. Krążył po ulicach miasta z podniszczoną teczką, pełną różnych rzeczy do rozdania. Szukał sierot po całej Japonii, by mogły zamieszkać w sierocińcach oraz w domach specjalnej troski. Skąd miał na to środki? „Miał łatwość rozmawiania z ludźmi, potrafił wspierać ich na duchu i niósł im pomoc materialną, czym zyskał ogromną sympatię ludzi i zainteresowanie japońskiej prasy.

Za okrucieństwa tej wojny czuł się wspólwinny cesarz Japonii Hirohito. Po wojnie objeżdżał cały swój kraj w ramach tak zwanych pielgrzymek pokutnych. Chodziło o stworzenie bardziej ludzkiego wizerunku cesarza. W maju 1949 roku przyjechał do Nagasaki, gdzie na przedmieściach w Omura odwiedził sierociniec prowadzony przez polskich franciszkanów. Wśród witających znajdował się brat Zeno. Wtedy zrobiono to słynne zdjęcie, na którym nasz opiekun biedaków poklepuje cesarza po ramieniu – co byłoby niedopuszczalnym skandalem w zwyczajnych okolicznościach.

W stolicy brat Zeno dotarł do działającego na terenie obecnego parku Sumida slumsu Ari noMachi zwanego Miastem Mrówek, gdzie niósł pomoc żywnościową szczególnie dzieciom i najsłabszym. W 1950 r. spotkał młodą japońską chrześcijankę, córkę uniwersyteckiego profesora – Satoko Kitaharę, którą zaprowadził do Miasta Mrówek. Nad rzeką Sumidą koczowało wtedy ok. 6 tysięcy bezdomnych ludzi. Praktyczny franciszkanin zebrał dla nich dużo materiału budowlanego, aby mogli pobudować baraki.

Satoko Kitahara (1929-1958) pochodziła z arystokratycznej rodziny samurajów i podczas wojny pracowała w hangarach, gdzie stacjonowały samoloty wojskowe. Kiedy dowiedziała się jakich okrucieństw dopuszczały się armie japońskie w okupowanych krajach, doznała głębokiego wstrząsu. Poszukując sensu życia ponad tym wszystkim, na studiach natknęła się na katolicyzm i zaczęła czytać katechizm. Zdecydowała się ochrzcić wybierając imię Elżbieta i w listopadzie 1950 roku poznała brata Zeno. Gdy opowiedziano jej o ojcu Maksymilianie Kolbe, wstąpiła do Rycerstwa Niepokalanej i nastąpił przelom w jej życiu.

.

Scena z filmu “Maria w Mieście Mrówek”

Od tej pory poświęciła się całkowicie pracy dla najbiedniejszych, przez 8 lat, aż do śmierci nieustannie z nimi pracowała, sama pozbywając się wszystkiego. Codziennie przyjmowała Komunię. Pomimo choroby, uśmiechnięta zbierała z dziećmi odpadki, pchała wózki w „Mieście Mrówek” – tej najbiedniejszej dzielnicy Tokio. Stan zdrowia nie pozwolił jej zostać zakonnicą i zmarła w wieku 28 lat. Cztery lata po śmierci Satoko, jej matka przyjęła Sakrament Chrztu. Obecnie trwa proces beatyfikacyjny Satoko Elżbiety Kitahary. Poświęcono jej półtoragodzinny film zatytułowany “Maria w Mieście Mrówek” (Ari no machi no Maria – “「アリの街のマリア」” ). Imię Maria obrała sobie podczas bierzmowania. Obecnie trwa proces beatyfikacyjny Satoko Elżbiety Kitahary. W polskiej wikipedii nie ma o niej żadnej wzmianki.

Tak dzisiaj wygląda park nad rzeką Sumida

Tokijskie Ari no Machi, czyli Miasto Mrówek – osiedle bezdomnych, w którym brat Zeno często bywał, nie istnieje co prawda od 1959 roku, kiedy to jego mieszkańcy zostali przeniesieni gdzie indziej, ale i dzisiaj koczują tam ludzie, którzy nie mają gdzie mieszkać. Chodzi o nadbrzeże rzeki Sumidy niedaleko Asakusy koło mostu Kototoi. 20 stycznia 2018 w Riverside Galery, blisko nabrzeża Sumidy w tokijskiej dzielnicy Asakusa uroczyście otwarto wystawę poświęconą pamięci polskiego franciszkanina br.Zenona Żebrowskiego, nazywanego tam bratem Zeno i jego współpracownicy, służebnicy Bożej Elżbiety Satoko Kitahara.

A brat Zeno Żebrowski nadal pracował wśród najbiedniejszych, przez następne 24 lata. Prawie do końca swego życia nie ustawał w niesieniu pomocy biednym i bezdomnym. Jego szczególne uwrażliwienie na ludzką krzywdę i niestrudzona praca na rzecz potrzebujących pomocy spotkały się z ogromnym uznaniem i szacunkiem Japończyków. Współpraca z “Miastem Mrówek” w Tokio była zaczątkiem innych wspólnot tego typu w dużych miastach Japonii. Dzięki bratu Zenonowi powstało ponad 15 podobnych osiedli, między innymi w rejonie Osaki, Kobe, Nagasaki i Fukuoce. Znalazło w nich schronienie kilkaset sierot wojennych. Ponadto brat Zeno przyczynił się do zorganizowania zakładów dla dzieci upośledzonych w Numakumie i Kobe.

.

Słynny japoński reżyser A.Kurosawa w filmie “Dodeska-den” pokazał los ludzi żyjących na wysypisku śmieci. Był za to krytykowany przez niektórych polityków.

Bezdomni, których brat Zeno widywał na dworcach, w przejściach podziemnych czy pod mostami, przykrytych często jedynie gazetami i posiadających dobytek mieszczący się w dwóch plastikowych torbach, są nadal nieodłącznym elementem życia japońskiego społeczeństwa. Skala tego zjawiska jest znacznie mniejsza niz kiedyś, ale nie da się zaprzeczyć, że problem bezdomnych pozostaje w Japonii nierozwiązany. Wprawdzie rząd japoński podejmuje pewne działania na rzecz bezdomnych, ale bez większych rezultatów. Buduje dla nich domy czasowego pobytu z założeniem, że powinni w niedługim czasie znaleźć sobie pracę. Ponieważ szanse na jakiekolwiek zatrudnienie są obecnie w Japonii bardzo nikłe, bezdomni z powrotem wracają na ulicę. Bezdomnym pomagają także misjonarze. Wydają im darmowe posiłki i umożliwiają branie kąpieli. Ale na ogół bezdomni spotykają się w Japonii z obojętnością, a nawet z dyskryminacją czy pogardą. Japońskie społeczeństwo ma sztywną i zamkniętą strukturę. Jeśli ktoś poza tę strukturę wypadnie, to rzeczywiście znajduje się w sytuacji godnej pożałowania.

(Ciąg dalszy artykułu jest w opracowaniu)

_____________

Leave a Reply

Your email address will not be published.

Translate »